sobota, 20 lutego 2016

"Wiem, że ją raniłam"




~Witajcie kochani!

Tym razem, mam dla Was recenzję książki, której tematyka nie jest mi obca, jednak nigdy nie sięgałam po książki tej tematyki. Książka ta porusza jakże aktualny problem: mobbingu w szkole ... Zapraszam do czytania !









Źródło




Autor: Amanda Maciel
Tytuł: "Tease. Ja jej nie zabiłam ..."
Ilość stron: 335
Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Rok wydania: 2015



Emma Putnam nie zyje, a winę za to ponosi Sara Wharton. Tak przynajmniej wszyscy uważają. Sara i troje uczniów liceum zostało oskarżonych o psychiczne znęcanie się nad swoją koleżanką Emmą.
Z tego powodu popełniła samobójstwo.
Sara jest napiętnowana i uznana za winną przez kolegów, miejscową społeczność i media.
W wakacje poprzedzające klasę maturalną, między spotkaniami z prawnikami i sądową psychoterapeutką, Sara musi przemyśleć własną rolę w niedawnej tragedii. Będzie też musiała znaleźć sposób, by dalej żyć, choć teraz jest przekonana, że jej życie się skończyło ...






Moja ocena: 6/10


Nie przepadam za wszelakimi książkami przepełnionymi łzami, tragediami, samobójstwami ... itd. Są to dla mnie zbyt emocjonalne książki i rzadko po nie sięgam. Tym razem razem przełamałam jednka swoją niechęć, gdyż słyszałam wiele dobrych opinii na temat tej książki ...
Jeśli chodzi o styl pisania, nie był on zły, jednak momentami nieco się męczyłam, czytając tę  historię. Pełno jest w niej opis uczuć głównej bohaterki Sary. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie to, że dla mnie za mało było w tym akcji - czegoś co sprawiłoby, że przeczytałam tę książkę jednym tchem.Czasmi też, gubiłam się podczas czytania, gdyż co chwila przeskakujemy w czasie - raz do czasu przed tragedią i do czasów po tragedii. jak dla mnie postać Emmy, dziewczyny, która popełniła samobójstwo nie została dobrze przedstawiona. W tej książce praktycznie nie nie można się o niej dowiedzieć. Wiemy tylko to, że często się przeprowadzała, że miała bogatych rodziców, a w szkole uchodziła za dziwkę, gdyż jako szesnastolatka zmieniała facetów jak rękawiczki i robiła z nimi to co chciała. I tyle. Aha! Jeszcze jedno: w książce mamy jeden akapit w którym dowiadujemy się, że popełniła samobójstwo - powiesiła się w garażu w swoim domu. Teraz już naprawdę to wszystko. Książka według mnie byłaby o wiele lepsza, gdybyśmy mogli poznać myśli, postępowanie, uczucia samej Emmy. A przez to, że całą historię ze swojego punktu widzenia opowiada Sara, która początkowo w ogóle nie widzi swojego udziału w tej tragedii, historia jest taka mało emocjonalna i w zasadzie ciekawa ...
A teraz przejdźmy do plusów książki:
Bardzo podobało mi się zakończenie. Moment, kiedy Sara uświadamia sobie, że wcale nie była takim niewiniątkiem był bardzo dobrze napisany. A końcowy fragment gdzie każdy mówi swoje "przeprosiny" i końcowa mowa Sary były pełne emocji i przyznam szczerze, że naprawdę się wzruszyłam.
Dzięki tej książce uświadomiłam sobie, jak aktualny współcześnie jest problem mobbingu w szkole. Zrozumiałam, że choć nie zawsze możemy być tego świadami, nasze złośliwe uwagi i komentarze mogą być przez innych różnie interpretowane ...
Każdy z nas ma uczucia i każdy z nas ma inną psychikę.
Jednak nie powinniśmy się nawzajem niszczyć ...






Ktoś z Was czytał? Jakie wrażenia?








Girl from Stars

1 komentarz:

  1. Nie czytałam, ale dużo słyszałam o tej książce.
    Na razie jednak podziękuje takiemu gatunkowi :)
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń