niedziela, 31 lipca 2016

Podsumowanie lipca



~Witajcie kochani!

Słyszycie już z oddali alarm informujący nas, że połowa wakacji już za nami? Do chwili obecnej nie jestem nawet w pełni świadoma tego, kiedy i dlaczego tak szybko ten czas minął ... Ledwie co zakończyłam rok szkolny, a tu już połowa wakacji za mną XD Mimo iż są wakacje mój poziom czytelnictwa niewiele, a nawet w ogóle nie wzrósł :D Ale przekonajcie się sami! Zapraszam na czytelnicze podsumowanie miesiąca :)












Autor: Jojo Moyes
Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 27 kwietnia 2016

Moja ocena: 10/10








Autor: Emily Bronte
Tytuł: "Wichrowe Wzgórza"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Data premiery: 5 luty 2014

Moja ocena: 8/10









Autor: Paul Grossman
Tytuł: "Dzieci gniewu"
Ilość stron: 268
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Data premiery: 15 lipca 2015

Moja ocena: 8/10









Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Tytuł: "Jesteś moja dzikusko"
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 3 lutego 2016

Moja ocena: 8/10









Autor: Marta Alicja Trzeciak
Tytuł: "Dwadzieścia siedem snów"
Ilość stron: 330
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 24 maja 2016

Moja ocena: 7/10

RECENZJA







Ilość przeczytanych książek: 5

Ilość przeczytanych stron: 1748 stron, co daje 56 stron dziennie.




Największym zainteresowaniem cieszyła się recenzja "Zanim się pojawiłeś".




Hit miesiąca:




Kit miesiąca:

Brak.



A ile książek Wam udało się przeczytać?
Pochwalcie się swoimi wynikami! :)






Girl from Stars


piątek, 29 lipca 2016

"Mam wrażenie, że przespałam całe moje życie. [...] Najważniejsze, że się obudziłaś"



~Witajcie kochani!

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem niesamowicie zdumiona tym, jak ten czas szybko płynie. Ledwie skończył się rok szkolny, a tu za chwilę połowa wakacji za nami :/ Ale nie ma co myśleć o szkole! Mamy przecież jeszcze cały miesiąc :)
Na dziś przygotowałam dla Was kolejną recenzję :) Zapraszam!










Autor: Marta Alicja Trzeciak
Tytuł: "Dwadzieścia siedem snów"
Ilość stron: 330
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 24 maja 2016






Zazwyczaj po przeczytaniu jakiejś książki moja głowa pęka od nadmiaru mysli a serce od zbyt dużej lub małej dawki emocji. Po przeczytaniu książki "Dwadzieścia siedem snów" w mojej głowie  jest tylko jedno pytanie: Czy nie spodziewałam się czegoś lepszego? 

Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanych przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.
Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie, czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi. 
Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami, nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu.

Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki?

Jak już wspomniano w opisie i jak sam tytuł podpowiada, książka ta to historie, które przydażają się głównej bohaterce w rzeczywistości, jak i te, o których śni.Niby różne, a jednak takie same ...
Zapowiadało się tak ciekawie, wyszło jednak inaczej ...
Styl pisania tych snów był dla mnie irytujący, gdyż czasami nie potrafiłam zrozumieć o co w ogóle chodzi, a ta niewidza doprowadzała mnie do białej gorączki. Na szczęście pozostała część, która odbywała się w rzeczywistości była dużo przyjemniejsza do czytania.

Styl i język prosty, choć niezwykle magiczny. Mimo licznych opisów, za którymi nie przepadam, książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Choć zdarzały się też takie momenty, gdzie miałam ochotę zamknąć książkę i nigdy do niej nie wracać, gdyż nudne fragmenty po prostu mnie usypiały.

"Dwadzieścia siedem snów" to wbrew pozorom nie taka banalna historia. Wymaga wyciszenia, włączenia myślenia i wykorzystania swych szarych komórek, aby zrozumieć to, co autorka ma nam do przekazania.

Ogromny plus dla wydawnictwa za wspaniałą okładkę. Niby taka prosta i zwyczajna, a zarazem taka magiczna.

Podsumowując, książka mi się podobała i polecam ją każdemu kto uwielbia motyw snów w powieściach. Ta ksiażka jeszcze bardziej uświadomiła mnie w przekonaniu, że polska literatura jest coraz lepsza.



Moja ocena: 7/10





Za możliwość przeczytania dziękuję:

źródło





Kto z Was czytał?
Co sądzicie?




Girl from Stars




wtorek, 26 lipca 2016

"Nie zawsze warto sprzeciwiać się temu, co gdzieś tam jest zapisane i po prostu musi się spełnić..."



~Witajcie kochani!

Cały wieczór czekałam aż ta kumulacja wszelkich burz w końcu się skończy, bym mogła podzielić się z Wami z lekką choć bardzo ciekawą książką :) Bez zbędnego przedłużania, gdyż nie chcę by kolejna burza mnie zaszkodziła i przeszkodziła moim planom - zaczynajmy! Zapraszam do czytania :)






Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Tytuł: "Jesteś moja dzikusko"
Ilość stron: 318
Wydawnictwo Novae Res
Data wydania: 3 lutego 2016









Po przeczytaniu ostatnich książek ("Wichrowe Wzgórza" i "Dzieci gniewu"), przez które ciężko było mi przebrnąć, postanowiłam sięgnąć po jakąś lekką i przyjemną do czytania "młodzieżówkę". Taką, dzięki której, podczas czytania będę mogła wyłączyć myślenie i w pełni się zrelaksować. Mój wybór padł na "Jesteś moja dzikusko".

Anthony Tolland chodzi do ostatniej klasy prywatnego amerykańsko - polskiego liceum. Jest buntownikiem, który wokół siebie zbudował mur obojętności i pogardy dla świata i innych ludzi. Wszystko w nim jednak się zmienia , gdy do jego życia wkracza Natalia - rudowłosa dziewczyna z pięknymi szmaragdowymi oczami, która po śmierci swojej matki, zostaje przygarnięta przez matkę Tollanda i od tamtej chwili mieszka razem z nimi ... Choć początkowo chłopak czuje gniew i niechęć, to jednak z czasem w sercu Antka pojawiają się uczucia, których sam nie był świadomy i których nigdy nikomu nie chciał pokazać ...
Chłopak próbuje zdusić w sobie swoje uczucia, jednak z przeznaczeniem nie można walczyć ...

Ostatnim razem coraz częściej sięgam po twórczość polskich pisarzy, do której nigdy nie byłam zbyt przekonana i stwierdzam, że to co polskie nie jest takie złe :) Pani Lingas - Łoniewska jest nazywana "Dilerem Emocji" z czym w pełni się zgadzam. Choć książka ta nie jest wybitna, to jednak emocje wręcz buhają z każdej strony, przez co czytelnik może przeżyć tą piękną historię o uczuciu, które choć jest skomplikowane, to jednak piękne, ze względu na to, że bohaterowie przeżywają je po raz pierwszy ...

Książka jest lekka i przyjemna do czytania, idealna na samotny wieczór. Za wykreowanie ciekawych postaci i za świetne dialogi autorce należy się kolejny plus. Wprowadzenie przez autorkę subtelnych, ale jakże gorących scen erotycznych pobudza naszą wyobraźnię i zapewnia nam podwójną dawkę emocji.

Choć historii o współczesnej, trudnej miłości wśród młodzieży jest bardzo, BARDZO wiele i w zasadzie każde historie są do siebie podobne, to jednak tą książkę wyróżnia narracja pierwszoosobowa z perspektywy Antka, dzięki której mamy lepszy wgląd do jego umysłu. Było to dla mnie coś nowego i zarazem fascynującego.

Jedyną rzeczą do której mogłabym się przyczepić jest niestety wygląd okładki. Dla niektórych ta ognistowłosa dziewczyna jest intrygująca i zachęcająca do sięgnięcia po tą pozycję. Dla mnie jednak ta okładka jest brzydka i tandetna. Gdyby nie to, że przeczytałam wiele dobrych opinii na temat tej książki, to zapewne bym po nią nie sięgła. Dobrze, że jednak się przełamałam i zastosowałam się do zasady "Nie oceniaj książki po okładce" :)

Podsumowując, "Jesteś moja dzikusko to piękna historia o pierwszej miłości, podawana wraz z ogromnym bukietem emocji, dzięki którym czytelnikowi nie tak łatwo jest się oderwać od lektury. Polecam!



Moja ocena: 8/10



Tak jak już wspomniałam okładka tej książki nie przypadła mi do gustu, a przedstawieni na niej główni bohaterowie jeszcze bardziej (zwłaszcza dziewczyna). Na ratunek przyszła Oro, która pokazała mi jak ona widzi tą dwójkę "Zakochańców" :3 Przyznam szczerze, że jej wersja dużo bardziej przypadła do mojego gustu :) A co Wy sądzicie? Wersja okładkowa czy wersja Oro? :3




Jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Oro, to zapraszam na jej BLOGA :) Komentujcie, obserwujcie, dajcie jej motywację! Tak by ruszyła swój leniwy tyłek i rozwineła jak najbardziej swojego bloga :)



Kto z Was czytał "Jesteś moja dzikusko"?
Co sądzicie?




Girl from Stars

niedziela, 24 lipca 2016

"Którzyście byli umarli w upadkach i grzechach [...] z przyrodzenia dziećmi gniewu"



~Witajcie kochani!

We wczorajszym poście zapowiadałam Wam recenzję niezwykle przerażającego kryminału, jaki ostatnio przeczytałam. Ktoś ma jakieś przypuszczenia o jaką książkę chodzi? Sprawdźcie sami! Zapraszam do czytania :)








Autor: Paul Grossman
Tytuł: "Dzieci gniewu"
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 15 lipca 2015





Książki historyczne raczej nie należą do kręgu moich ulubionych gatunków, więc jeśli nie muszę, to po nie nie sięgam. Ale jaki stosunek miałabym do takiej książki gdyby była ona tłem niewyobrażalnie przerażającego kryminału z Dzieciożercą w roli głównej? Wtedy zapewne uznałabym, że tło historyczne nadaje temu kryminałowi niezwykły charakter i w moim wyobrażeniu jest on bardziej realistyczny i prawdziwy. Tak było w przypadku "Dzieci gniewu"...

W tej historii przenosimy się do lat 20. i 30. XX wieku do Berlina. Głównym bohaterem jest młody i bardzo zdolny detektyw - Will Kraus. Mimo jego inteligencji i zdolnościom detektywistycznym Will jest wyśmiewany i nie doceniany przez innych, przez wzgląd na swoje pochodzenie - Will jest Żydem. Detektyw jednak nie zważa na opinie innych na swój temat, gdyż kocha swoją pracę i wierzy w sprawiedliwość. Dlatego też, gdy pojawia się nowa sprawa do rozwiązania, Will postanawia za wszelką cenę rozwikłać tą zagadkę.
W jednym z podmiejskich kanałów zostaje znaleziony jutowy worek, zawierający wygotowane ludzkie kości oraz Biblię z zakreślonym fragmentem: "Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach [...], z przyrodzenia dziećmi gniewu". Od tego momentu zaczynają ginąć kolejne dzieci. Detektyw Kraus ze względu na bezpieczeństwo swoich dzieci postanawia zająć się tą sprawą. Jednak jego przełożony odbiera mu tę sprawę i przekazuje ją innemu detektywowi - Freksie. Willowi dostaje się sprawa zatrutych kiełbasek, które spowodowały śmierć wielu osób w Niemczech. Choć myśli detektywa są wciąż przy jutowym worku, to jednak próbuje rozwiązać zagadkę zatrutych kiełbasek, i z ogromnym zaskoczeniem odkrywa, że obie sprawy: zatrutych kiełbasek i Dzieciożercy są ze sobą powiązane...

"Dzieci gniewu" pióra Paula Grossmana była zdecydowanie najbardziej przerażającym kryminałem, jaki dotąd przyczytałam. Jeśli myślicie, że wygotowane kości dzieci to najgorsze barbarzyństwo, to przygotujcie się na gorsze rzeczy... O wiele gorsze...

Co do treści, denerwowały mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich były długie i całkowicie (jak dla mnie) niepotrzebne opisy dotyczących np. rzeźni, przetwórni mięsa czy też rodzai kiełbasek. Przyłapywałam się na tym, że często podczas czytania takich opisów całkowicie się wyłączałam. Początkowe sto stron było dla mnie dość ciężkie do przeczytania, gdyż nic się wtedy nie działo. Na szczęście, potem akcja niesamowicie się rozwinęła, dzięki czemu ta historia pochłonęła mnie całkowicie. Drugą, dość irytującą rzeczą były wstawione w tekście niemieckie słówka. Co prawda, nie jestem jakąś lewą nogą z języka niemieckiego, jednak niektóre zwroty były dla mnie niezrozumiałe, przez co nie do końca ogarniałam kontekst zdania.

Patrząc jednak pod wględem całości, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą i jakże przerażającą książką. Fabuła jest bardzo dobrze przemyślana, a historyczny wątek w tle, pozwala nam zobaczyć oczami wyobraźni Niemcy w czasach, gdzie znajdowały się na krawędzi ekonomicznej zagłady; w czasach których zaczął panować Hitler. W czasach których życie Żydów zmieniło się diametralnie...

Podsumowując, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą niemiecką pozycją dla każdego książkoholika, który kocha brutalne i przerażające kryminały. Polecam!


Moja ocena: 8/10




Przejdźmy teraz do części plastycznej :) Po opisaniu morderstwa Oro włączyła swoją wyobraźnię, a na kartkę przelała to, co utworzyło się w jej głowie :D
Oto jak według Oro mógłby wyglądać Dzieciożerca: (oczywiście rysunek to żaden spojler, Oro do dzisiejszego dnia nie wie, kto nim jest :D )






Jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Oro, zapraszam serdecznie na jej bloga :)


Za możliwość przeczytania dziękuję:



źródło



Kto z Was czytał?
Jakie wrażenia?



Girl from Stars









sobota, 23 lipca 2016

#4 LBA



~Witajcie kochani!

Te ciepłe, upalne, pełne słońca dni sprawiają, że jestem jeszcze bardziej leniwa niż zazwyczaj :) Aktualne stadium mojego lenistwa przekroczyło normę, dlatego też na dzisiaj przygotowałam lekki pościk :)
Zapraszam :)






Jako iż wspominałam, że moje lenistwo przekracza aktualnie wszelkie granice, nie będę tłumaczyła o co chodzi w całej tej akcji LBA. Tak w sumie to nawet nie znam takiej osoby, która by nie wiedziała o co w tym chodzi xDDDD
A więc: Do dzieła! xD

Nominację (czwartą już w mojej karierze :P) zawdzięczam Marcie z bloga Zaczytana Dolina :) Bardzo dziękuję :*


1. Wyobraź sobie, że możesz odwiedzić jakieś prawdziwe miejsce na świecie, które jest związane z jedną z  Twoich ulubionych książek. Co to byłoby za miejsce i z jaką książką byłoby związane?


Moja głowa pęka od nadmiaru miejsc z książek do których chciałabym trafić. Niestety, wszystkie są fikcyjne xD
No ale momencik ...

<myśli intensywnie>

Jeśli mam być szczera to nic nie przychodzi mi na myśl oprócz Nowego Jorku. Z jaką książką byłoby ono związane? Z "Wróć, jeśli pamiętasz".
Tak. Wiem. Banalne.
Ale czy wspominałam, że jestem leniwa? :)

Ale przyznajcie sami, że Nowy Jork mimo iż jest bardzo oklepany, to jednak ma to coś w sobie. Poza tym, bardzo chciałabym być na koncercie Adama :)






2. Na jakim filmie ostatnio byłaś w kinie?


Uwierzcie na słowo aktualnie płaczę ze śmiechu xDDD
Momencik ...









Ok. Już się ogarnęłam xD
No a tak na poważnie w kinie w całym swoim życiu byłam może 5 razy XD
Mówię poważnie xD
Co nie znaczy, że nie jestem na bieżąco. Oglądam nowości na internetach :)
Wracając jednak do pytania ostatnim filmem na jakim byłam w kinie był ... "Czy naprawdę wierzysz?"
Mimo iż, jest to film religijny to bardzo mi się podobał (może dlatego, że nie jest polskim filmem xD ) i naprawdę polecam! :)


3. Przy jakiej z ostatnio przeczytanych książek towarzyszyły ci wybuchy śmiechu?


"Zanim się pojawiłeś".
Jojo Moyes skradła moje serce swoim poczuciem humoru, które przelewa na papier :) Ale jak niby się nie śmiać przy takich fragmentach:


"-Dlaczego próbujesz wcisnąć mi marchewkę?
- Nie próbuję.
- Więc tu nie ma marchewki?
- Cóż... no...
[...]
- Na litość boską - potrząsnął głową.
Gapiłam się na niego.
- Co jeszcze przemycałaś mi w jedzeniu? Będziesz mi mówić, że mam otworzyć tunel, żeby lokomotywa mogła zawieźć rozgotowaną brukselkę do cholernej następnej stacji?"


"-Wiesz, że raz wjechała tyłem w słupek i przysięgała, że to była wina słupka...
-Zobaczyłbyś, jak opuszcza rampę z wózkiem. Czasem wysiadanie z samochodu przypomina raczej Turniej Czterech Skoczni."

I wiele, wiele innych :) Polecam książkę!


4. Weź książkę, która stoi najbliżej ciebie. Otwórz na 68 stronie i przeczytaj pierwsze zdanie. Jak ono brzmi?


"Uśmiechęła się i podeszła do mnie bliżej."



5. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się pomyśleć o tym, by skończyć z blogowaniem?


"Świat ukryty w słowach" jest moim trzecim z kolei blogiem i jedynym, który prowadzę tak długo (w sierpniu minie rok :3 ). Bardzo się wciągnęłam w blogowanie i po prostu żal mi było go po prostu zostawić czy usunąć.
A więc moja odpowiedź brzmi: Nie, nie myślałam o zakończeniu mej działalności w blogosferze :)


6. Jaka piosenka ostatnio nie dawała Ci spokoju i siedziała uporczywie w głowie?






7. Pamiętasz swoją ulubioną książkę z dzieciństwa? O czym była?




Nie znam osoby, która nie czytała tej książki, a więc nie odczuwam potrzeby opowiadania o czym ona była, gdyż jak sama nazwa wskazuje jest ona o przygodach Kubusia Puchatka XD


8. Siedzisz przy komputerze i nagle wybucha apokalipsa zombie. Musisz się obronić pierwszą rzeczą, która znajduje się po twojej prawej stronie. Co to jest? Jak bardzo masz przerąbane?


Mam bardzo przerąbane XD
Chyba, że da się pokonać zombie ładowarką do telefonu? XD


9. Która z przeczytanych przez ciebie książek sprawiła, że na jakiś problem lub temat spojrzałeś z zupełnie innej strony?


Przeczytałam wiele takich książek. Jedną z nich jest "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Pierwszą myślą po przeczytaniu było: "Boże, jaką ja jestem niesamowitą szczęściarą. Jestem zdrowa i mogę korzystać w pełni z życia? Co by było gdybym musiała przez całe życie poruszać się na wózku?" I w tym momencie w mojej głowie pojawiały się czarne wizje ...


10. Jaki widok masz za oknem swojego pokoju/sypialni?

Łąka.
Pola ze zbożem.
Kilka domów.
W oddali las.
Klasyczna wieś tak ogółem XD


11. Wyobraź sobie, że możesz wybrać jedną serię, której nie wydano w Polsce w całości, i sprawić, że zostanie ona dokończona po polsku. Którą z serii byś wybrała?


Niestety, nic nie przychodzi mi na myśl :I



Uffff! Kto dotarł do końca?
Jesteście równie zmęczeni jak ja? XD

Jako iż jestem dziś niewiarygodnie leniwa, o czym wspominałam parę już razy, to tym razem nikogo nie nominuję :)


Jak mijają Wam wakacje? Co czytacie?
Bądźcie czujni, bo prawdopodobnie już jutro pojawi się recenzja kryminału z dzieciożercą w roli głównej? Kto chętny? :3




Girl from Stars


piątek, 15 lipca 2016

"Ja nie złamałem Ci serca, to Ty je sobie złamałaś, a czyniąc to, złamałaś i moje"



~Witajcie kochani!


Jeśli kiedykolwiek twierdziłam, że w wakacje będę miała full czasu na czytanie i recenzowanie książek to... To najzwyczajniej w świecie się myliłam xD Serce mnie aż boli, gdy widzę ten cudny stosik egzemplarzy recenzenckich na moim biurku, i jednocześnie wiem, że nie będzie dane mi czytać je 24h/24h przez 7 dni w tygodniu :D No ale dosyć  biadolenia! Czas na recenzję! Na dodatek z ciekawym dodatkiem :3 Zaintrygowanych zapraszam! :)







Autor: Emily Bronte
Tytuł: "Wichrowe Wzgórza"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Data wydania: 5 luty 2014


Na samym początku muszę przyznać, że gdy sięgnęłam po "Wichrowe Wzgórza", nie miałam bladego pojęcia, o czym tak naprawdę ta książka jest. Wiedziałam tylko tyle, że to jeden z najwspanialszych klasyków o miłości. Jako iż, moje życie uczuciowe to nikły wątek w całym moim (jakże długim 18-letnim życiu) stwierdziłam, że lepiej żyć miłością książkową xD I w taki to sposób w moje chciwe miłości ręce trafiły "Wichrowe Wzgórza".

Akcja tej  historii rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku. Do posiadłości Wuthering Heights przybywa nowy dzierżawca - pan Lockwood. Choć jest on zachwycony całą posiadłością i niezwykle pięknym miejscem, to jego uwadze nie umyka fakt, że nie jest on dobrze postrzegany przez pozostałych (dość dziwnych) mieszkańców tego domu. Z pomocą pani Dean, która opowiada mu historię burzliwej i namiętnej miłości, która właśnie w tym miejscu się odegrała, pan Lockwood zaczyna rozumieć ich postepowanie...
Opowieść pani Dean rozpoczyna się od momentu, gdy pan Earnshaw przywozi do swojego domu bezdomnego, cygańskiego chłopca, którego znalazł na ulicach Liverpoolu i nakazuje swoim dzieciom, aby traktowały go jak swojego brata. Mimo tego, iż chłopiec nie zostaje zaakceptowany przez syna Earnshaw'a - Hindley'a, to jednak między nim a Catherine rodzi się niezwykła więź. Namiętność Heathcliffa i Catherine obnaża mroczną stronę ludzkiej natury. Jest mściwa, wszechogarniająca i dzika. Bohaterowie powieści Bronte płacą za to najwyższą cenę, a za ich błędy musi odpokutować następne pokolenie...

"Wichrowe Wzgórza" to jedyna powieść Emily Bronte. Została ona napisana w 1847 roku. Powyższe wydanie zostało przetłumaczone przez pana Piotra Grzesika i według innych recenzentów oddaje ona prawdziwy, brutalny charakter tej powieści niż w poprzednim wydaniu, przetłumaczonym przez inną osobę. Czy to prawda? Tego jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, gdyż to wydanie, było jak na razie pierwszym, jakim przeczytałam.

Mimo tego, iż "Wichrowe Wzgórza" są uznawane jako romans, to jednak ta burzliwa i namiętna miłość, pełna egoizmu, która połączyła głównych bohaterów nie jest jedynym głównym tematem książki. Powieść ta ukazuje jeszcze dwa ważne aspekty. Pierwszą z nich jest obnażenie mrocznej i dzikiej natury człowieka, który zaślepiony nienawiścią, za krzywdy z przeszłości, nie waha się przed niczym. Drugim aspektem jest ukazanie jakże fałszywej pobożności, którą możemy zauważyć m.in u Josepha.

Cała historia jest dość mroczna, lecz ciągłe zwroty akcji sprawiają, że czytelnik pragnie więcej. Autorka stworzyła intrygujących bohaterów, którzy zapadają w pamięci na dłużej. W moim sercu napewno na dłużej zagości Hareton :D Dzięki tej książce możemy poznać realia w jakich żyli ludzie w tamtej epoce. Podczas czytania tej lektury zawładnęły mną różne emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Patrząc jednak pod względem całości, książka bardzo mi się podobała i cieszę się, że w końcu ją przeczytałam :D

"Wichrowe Wzgórza", choć swą pierwszą premierę miały już dawno temu, to jednak historia ta wciąż wciąga, niepokoi i fascynuje. Pomimo tylu lat wciąż zachwyca i zapada w pamięci. Polecam!



Moja ocena: 8/10 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG

źródło



A teraz coś, czego jak dotąd nie było zarówno tutaj, jak i na innych blogach recenzenckich (chyba). 
Wraz z blogerką Oro, która bloguje już trochę dłużej jak ja (lecz zdecydowanie z większymi przerwami :D) postanowiłyśmy trochę urozmaicić moje recenzje i dołączyć do nich dodatkowo prace plastyczne, wykonane przez Oro, które będą przedstawiały bohaterów lub miejsca akcji danej książki. Co z tego wyszło? Przekonajcie się sami :)



                          



Oto wizja Oro, jak według niej mogliby wyglądać główni bohaterowie: Catherine i Heathcliff :) Jak dla mnie oba rysunki są świetne, a Wy co sądzicie?


Jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Oro, które są równie dobre (a nawet i lepsze :3 ) to zapraszam na JEJ BLOGA :) Komentujcie, obserwujcie :) To napewno zmotywuje ją do dalszego działania :)



Co sądzicie o takiej współpracy?
Podoba się Wam taki dodatek to recenzji czy wolicie wcześniejszą wersję? 
Czekam na Wasze opinie :)





Girl from Stars