niedziela, 27 listopada 2016

Amber Smith - "Co mnie zmieniło na zawsze"


~Witajcie kochani!

Złota myśl na dziś:

Weekendy powinny trwać dłużej :)

That's all.

Przejdźmy zatem do recenzji :)





Autor: Amber Smith
Tytuł: "Co mnie zmieniło na zawsze"
Ilość stron: 393
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: 9 listopada 2016







        Książek o ofiarach gwałtu, molestowania ostatnimi czasy coraz bardziej   przybywa. Od czasu do czasu sięgam po nie, aby z  tych cudownych, wymyślonych przez innych marzycieli historii choć na chwilę zmierzyć się brutalną rzeczywistością. Przeczytałam dosłownie kilka książek o tej tematyce, choć pamiętam tylko „Hopeless”, które mi się podobało, choć oczekiwałam czegoś więcej …
Gdy zobaczyłam zapowiedź „Co mnie zmieniło na zawsze” od razu naszła mnie chęć do sięgnięcia po tę pozycję. Po raz kolejny oczekiwałam zbyt wiele …









To nie liceum ją zmieniło. To gwałt.
Pewnego wieczoru najlepszy przyjaciel jej brata – niemal członek rodziny – sprawia, że świat Eden wywraca się do góry nogami. To, co kiedyś wydawało się proste, teraz jest skomplikowane. To, co kiedyś wydawało się prawdą, teraz jest kłamstwem. Ci, których kiedyś kochała, teraz budzą tylko jej nienawiść. Nic już nie ma sensu. Wie, że powinna powiedzieć komuś o tym, co się stało, ale nie może tego zrobić. Więc ukrywa to w sobie, głęboko. Ukrywa też to, kim kiedyś była – bo teraz jest już inna. Na zawsze.






Nie wiem jak dla was, ale dla mnie informacja „Bestseller New York Timesa” zobowiązuje. Sięgając po taką książkę mam pewność, że nawet biorąc to w ciemno, i tak wiem, że będzie to bardzo dobre. W tym przypadku było to po prostu tylko dobre. Nie zrozumcie mnie źle. Ta książka nie była zła, wręcz przeciwnie. Nie mniej jednak zabrakło mi tam czegoś …




Przez pierwsze sto stron nie mogłam przebrnąć. Nie chodzi mi tutaj o styl pisania autorki, bo on był w porządku. Bardziej doczepiłabym się tutaj fabuły. Niektóre sceny były dla mnie zbyt „rozwleczone”. Już w pierwszym rozdziale bohaterka dzieli się z nami swoim najgorszym w życiu dniu. A potem? Potem przez ponad trzysta stron dowiadujemy się jak ten jeden dzień wpłynął na jej całe życie. Pierwsze sto stron było dla mnie istną katorgą. Nudne to było niesłychanie. Na szczęście, gdy bohaterka poznaje Josha historia ta staje się dużo ciekawsza.






Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to niestety należy ona do kręgu wkurzających, irytujących i dziwacznych bohaterów, której zachowania kompletnie nie potrafiłam zrozumieć. Zapewne spowodowane jest tym, że osobiście nie przeżyłam w swoim życiu takiej tragedii. Nie mniej jednak takie irytujące bohaterki często doprowadzają mnie do białej gorączki i sprawiają, że zaczętą powieść odstawiam w bok w trakcie jej czytania.


Najlepszą częścią tej książki jest zdecydowanie jej koniec. Nie chodzi mi tutaj o sam fakt, iż uporałam się z nią, ale o to, że zakończenie tej książki jest nafaszerowane dużą dawką emocji i daje człowiekowi wiele do myślenia.






Po przeczytaniu tej powieści nie byłam zbyt usatysfakcjonowana. Postanowiłam sprawdzić, czy inni książkoholicy czują coś podobnego. Przeczytałam kilka recenzji, większość z nich była bardzo pozytywna. Spotkałam się nawet z oceną 10/10.  Do mnie jednak książka ta nie przemówiła zbytnio …


Podsumowując, „Co zmieniło mnie na zawsze” to według mnie jedna z tych książek, którą każdy przeżywa na swój własny sposób i po jakimś czasie o niej zapomni. Była ona całkiem dobra, dostarczyła mi ona odrobinę emocji, lecz nie miała w sobie tego czegoś, co sprawiłoby, że ta książka zostanie na dłużej w moich książkholikowym serduszku.





Moja ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję





A jak Wy oceniacie tą książkę?
Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii :)



Girl from Stars


wtorek, 22 listopada 2016

Laurelin Paige - "Uwikłani. Na zawsze"



~Witajcie kochani!

Bez zbędnych wstępów, gdyż czas  troszeczkę mnie goni, zapraszam na świeżutką, dzisiaj pisaną recenzję XD






Autor: Laurelin Paige
Tytuł: "Na zawsze"
Cykl: "Uwikłani"
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 10 sierpnia 2016















„Uwikłani. Na zawsze” – tak oto dotarłam do końca naprawdę dobrej trylogii erotycznej. Jestem bardzo zadowolona, gdyż autorka zaspokoiła wszelkie moje oczekiwania względem zakończenia historii Alayny i Hudsona. Ale tak po kolei …



Spotkanie pięknej Alayny i seksownego Hudsona dało początek wszechogarniającemu pożądaniu i wielkiej namiętności.
Bycie w związku okazało się jednak dla tych obojga niemałym wyzwaniem. Ostatnie wydarzenia spowodowały, że ich poczucie wzajemnego zaufania zostało poważnie nadszarpnięte. Wspólnie więc postanawiają, że jednym sposobem na to, aby utrzymać ich relację, jest zasada otwartych drzwi, szczerość i uczciwość. To na pewno nie będzie dla nich łatwe, ale zarówno Alayna, jak i Hudson z całych sił pragną być razem. Ich uczucie rozkwita, a oni sami z optymizmem zaczynają patrzeć w przyszłość.
Jednak i tym razem dadzą o sobie znać mroczne sekrety z przeszłości. Złożone obietnice zostaną złamane, Alayna zaś odkryje, że Hudson nadal skrywa przed nią ogromne tajemnice – tajemnice, przez które przyszłość ich związku stanie pod ogromnym znakiem zapytania.
Czy Alayna, pomimo głębokich uczuć żywionych do Hudsona, wybaczy mu i zapomni o wszystkim, co zaszło między nimi?

Czy pomimo ciągłych przeciwności losu uda im się w końcu stworzyć trwały i szczęśliwy związek?






Mimo tego, iż książka ta jest dość klasyczna, a zakończenie należy do grona tych, które da się przewidzieć, to jest coś niesamowitego w tej serii. Coś, co sprawiło, że pochłaniałam w błyskawicznym tempie kolejne strony i nigdy się nie nudziłam. Być może stało się to za sprawą ogromnej zdolności autorki do przelewania emocji na papier?

Fabuła tak jak już wspomniałam nie jest raczej niczym nowym, niespotykanym. Większość książek o tej tematyce jest niestety dość do siebie podobna. W „Uwikłanych” znajdziemy cudownego Hudsona, którego pokochałam od pierwszej strony, mnóstwo tajemnic, sekretów i kłamstw, które zburzą naturalny porządek historii, a także naprawdę dobrą historią miłosną.





Zakończenie ostatniego tomu trylogii jak dla mnie było świetne. Autorka stanęła na wysokości zadania. Widać, że historia została porządnie przemyślana. Śmiem twierdzić, że trzeci tom czytało mi się nawet trochę lepiej od poprzednich. 

W tym tomie sceny seksu to tylko bardzo dobre dopełnienie, nie przytłaczają one całej fabuły, co jest ogromnym plusem. Autorka ma niezwykle lekki i przyjemny w czytaniu styl pisania. Wykreowała dwójkę naprawdę dobrych bohaterów, za którymi na pewno będę tęskniła.




Podsumowując, gorąco polecam całą trylogię „Uwikłanych”. Zapewni ona Wam dużą dawkę emocji, rozgrzeje Wasze serducha i zapewne zostanie w nich na dłużej. Polecam!






Moja ocena: 8/10






Za możliwość przeczytania dziękuję:

Wydawnictwo Kobiece




Kto z Was czytał trylogię "Uwikłanych"?
Co o niej sądzicie?


Girl from Stars

piątek, 18 listopada 2016

Katy Evans - "Manwhore"


~Witajcie kochani!

W końcu mamy nasz upragniony piątek, piąteczek, piątunio! :)
Możemy zrobić dłuższy wdech i wydech i poświęcić choć godzinkę na coś, co kochamy :)

W moim przypadku będzie to III tom "Obsesji" - "Na zawsze"

A na dziś, przygotowałam dla Was recenzję innej GORĄCEJ powieści :D

Zapraszam!





Autor: Katy Evans
Tytuł: "Manwhore"
Cykl: "Manwhore"
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 16 września 2016






Jako iż ostatnimi czasy miałam jakąś dziwną fazę na czytanie romansideł, a zwłaszcza wszelakich erotyków, brałam hurtem wszystko co mi się trafiło. Po przeczytaniu kilku erotyków, stwierdziłam, że każdy w zasadzie jest taki sam. Nie spodziewałam się niczego innego w „Manwhore”. Kobieta zakochująca się w bogatym i nieziemsko przystojnym mężczyźnie? Układ bez zobowiązań? Zero uczuć? Skądś to znamy, prawda? 
W „Manwhore” też się z tym spotkałam. Nie mniej jednak historia ta była napisana w o wiele ciekawszy sposób …









Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?









Poniekąd „Manwhore” jest klasycznym romansem z wątkiem erotycznym. Nie mniej jednak pani Evans ma bardzo dobry, ciekawy styl pisania, przez co podczas czytania książki nie myślałam: „To już gdzieś było” czy „To nic nowego”. Duży plus za trzymanie akcji. To nie jest jedna z tych banalnych erotyków, gdzie dwójka bohaterów pieprzy się ze sobą już na samym początku historii. W tym przypadku cały etap rozwoju ich uczuć jest niezwykle delikatnie i dokładnie opisany. Na zwrócenie szczególnej uwagi zasługuje przede wszystkim opis ich pierwszego pocałunku. Osobiście czułam „magię” tego pocałunku i z ogromnym zainteresowaniem czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.







To, czego możecie być pewni sięgając po tą książkę to duża dawka emocji, które nie pozwolą Wam wypuścić z objęć tej powieści, dopóki nie zobaczycie ostatniej strony.
Co do ostatniej strony …
Uważam, że autorka nie potrzebnie robi z tej historii całą serię. Historia „Manwhore” byłaby jak dla mnie świetna jako powieść jednotomowa.








Podsumowując, mimo tego, że „Manwhore” jest dość klasyczną opowieścią, dostarcza wiele emocji i chwyta za serce. Autorka zakończyła historię w dość kulminacyjnym momencie i do chwili obecnej nie mogę przeżyć tego, że nie wiem jak cała akcja się zakończyła … A drugi tom planowany jest dopiero na luty 2017! Nie mniej jednak, będę czekać cierpliwie J Polecam!




Moja ocena: 7/10




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.





Kto z Was czytał?
Jak oceniacie?




Girl from Stars








wtorek, 15 listopada 2016

Cecelia Ahern - "Skaza"





~Witajcie kochani!

Czy na Sali obecni są fani „Igrzysk śmierci”? A może jacyś fani „Niezgodnej” się tu też  znajdują? Jeśli tak, to mam coś w sam  raz dla Was XD

Zapraszam! 









Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: "Skaza"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: AKURAT
Data premiery: 26 października 2016








Cecelii Ahern zapewne nie muszę nikomu przedstawiać. Większość z nas na pewno spotkała się z jej bestsellerami: „Love, Rosie”, „PS Kocham cię” czy „Miłość i kłamstwa”. Powieści tej autorki słyną przede wszystkim z ogromnej dawki emocji, po której często czytelnicy (zwłaszcza płci żeńskiej) nie mogą się pozbierać. Tym razem pani Ahern zaoferowała nam coś całkiem nowego. Jej najnowsza książka „Skaza” jest powieścią dystopijną. Czy jednak wybranie nowego gatunku pisania, jakim jest Young Adult było dobrą decyzją?


Walka z bezdusznym systemem i gorąca miłość, konspiracja i budzące się namiętności, starcie młodzieńczego entuzjazmu z politycznym wyrachowaniem. Ukarana przez bezduszny Trybunał, 17-letnia Celestine, zostaje ikoną rewolucji zmierzającej do obalenia rządów ludzi, którym się wydaje, że mają prawo narzucać społeczeństwu swoje moralne i obyczajowe dogmaty. Choć napiętnowana Skazą, razem z ukochanym Carrickiem podejmuje walkę o powrót jej świata do normalności.
Gdy dowiedziałam się, że jedna z lepszych autorek napisała nową powieść i to na dodatek z gatunku Young Adult, za którym przepadam, nie zastanawiałam się zbyt długo – wzięłam ją w ciemno.
Po przeczytaniu książki czuję „lekki niedosyt”. Wprawdzie książka nie jest zła, nie mniej jednak dla mnie była kolejnym przekształceniem znanej nam wszystkim trylogii „Igrzysk śmierci” czy też „Niezgodnej”. Młoda dziewczyna twarzą rewolucji w społeczeństwie? Bunty? Podział ludności w społeczeństwie? To już wszystko było.
To, co najbardziej zirytowało 
mnie w tej książce to przywiązanie zbyt dużej uwagi na przeżycia, emocje i wszelakie uczucia ze strony głównej bohaterki, Celestine. Jej kilku stronnicowe przemyślenia czasami doprowadzały mnie do białej gorączki. Autorka zdecydowanie mogła odpuścić sobie niektóre te fragmenty, a zamiast nich dać jakieś wątki z Carrickiem, drugą, ważną postacią w tej książce. Chłopak pojawił się w książce zaledwie dwa razy. Poświęcone mu było co najwyżej 30 stron, gdzie całość liczy prawie 450 …



Fabuła jest dość ciekawa i nawet przemyślana, choć brakowało mi w niej nagłych zwrotów akcji, jakiegoś dreszczyka emocji … „Skaza” jest po prostu kolejnymi „Igrzyskami śmierci”, tyle, że w trochę innym wydaniu.



W wytwórni Warner Bros. już trwają prace nad adaptacją filmową. Za produkcję będą odpowiadać Wendy Finerman i Michelle Chydzik, producenci nie tylko ekranizacji debiutanckiej powieści Ahern, ale także hitów Forrest Gump i Diabeł ubiera się u Prady. Dodatkowe szczegóły i data premiery filmu nie jest jeszcze znana.



Podsumowując, „Skaza” nie jest złą książką. Jest kolejną dystopijną powieścią, która zapewne skradnie serce niektórych czytelników – mnie jednak do siebie nie przekonała. Zdecydowanie wolę ją jako autorkę wylewnych romansideł.

Moja ocena: 6/10

W ostatnim czasie udało mi się wiele osiągnąć :) A pisanie recenzji dla świetnego portalu "Polacy nie gęsi" to chyba największy jak dotąd sukces :)
Moje recenzje w prawdzie nie są jeszcze na bardzo dobrym poziomie, nie mniej jednak Bóg mi świadkiem, że się staram :)
Ktoś z Was czytał?

Jak oceniacie książkę?



Girl from Stars



niedziela, 13 listopada 2016

Tillie Cole - "Raze"



~Witajcie kochani!

Moją małą wioską zwładnęła zima. Jest troszeczkę chłodno, nie mniej jednak kubek gorącej kawy i jakiś gorący romans na pewno dostatecznie mnie rozgrzeją :D

A dzisiaj, zapraszam Was na recenzję książki,  po której długo nie mogłam dojść do siebie ... Zapraszam!







Autor: Tillie Cole
Tytuł: "Raze"
Cykl: "Poranione dusze"
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: FILIA
Data premiery: 12 października 2016













Po raz pierwszy spotkałam się z „Raze” podczas moich licznych przechadzek po Empiku. Już sama okładka przyciągnęła dostatecznie mój wzrok, a po przeczytaniu stopki, wiedziałam, że za wszelką cenę muszę zdobyć i przeczytać tę powieść.

Nie spodziewałam się jednak takiej „emocjonalnej petardy”.
Wciąż próbuję się pozbierać i z góry przepraszam za wszelką chaotyczność myśli jaka może występować w poniższej recenzji.








Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć. Po latach niewoli w piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna, brutalna zemsta. Zemsta na człowieku, który skłamał. Na człowieku, który go skrzywdził. Który go skazał i zmienił w pałającą wściekłością maszynę do zabijania. Potwora odartego z człowieczeństwa.
Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat. Kisa marzy o wolności. Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia.
Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome, choć zakazane.Dziewczyna od razu wie, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny mężczyzna ma w oczach śmierć.
Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze.







„Raze” była moją pierwszą książką z gatunku „Dark Erotic”.Był to jakże przyjemny odskok od klasycznych erotyków, napisanych według schematu, w którym cicha, skromna, szara myszka poznaje przystojnego, niezwykle bogatego mężczyznę z tajemnicami. Oboje wchodzą w układ bez zobowiązań – tylko seks. Oczywiście pod koniec książki, bohaterowie uświadamiają sobie, że czują do siebie coś więcej. TA KSIĄŻKA NIE JEST NAPISANA WEDGŁUG ŻEDNEGO SCHEMATU.
Jest brutalna, ocieka  zmysłową namiętnością, owiana  jest nutką tajemniczości. Już dawno nie przeżywałam tak bardzo żadnej książki. Tak jak wspominałam na początku książka ta to jedna wielka petarda emocjonalna. Jej się nie czyta. Ją się przeżywa. A na koniec czujesz tylko pustkę, pragniesz więcej.





Autorka niesamowicie buduje napięcie.  Mimo iż domyślałam się o co chodzi w całej tej historii i jak ona się zakończy, to jednak ta ogromna dawka emocji, która przelana jest na każdą stronę tej powieści, sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Historia ta pochłonęła mnie całkowicie.

Pani Cole wykreowała intrygujących i zapadających w pamięć bohaterów. Stworzyła niebezpieczny i przerażający świat, w którym żyją jej bohaterowie. Gangi, nielegalne walki na śmierć i życie, rozlew niewinnej krwi, przemoc, śmierć. To wszystko znajdziecie w tej książce.







Nie wiem na ile logiczna jest moja wypowiedź. Przyznaję, że nie oddaje ona nawet 20% tego co czuję, po jej przeczytaniu. To coś nowego, coś niezwykle emocjonalnego, coś co zapada w pamięci na dłużej. Książka ta zdecydowanie trafia na listę moich ulubionych książek i mogę z czystym sumieniem gorąco ją Wam polecić!




Moja ocena: 10/10





Za możliwość przeczytania dziękuję Księgarni Internetowej Mega Książki.






Ktoś z Was czytał "Raze"?
Jesteście równie mocno zachwyceni jak ja, czy wręcz przeciwnie?




Girl from Stars








piątek, 11 listopada 2016

Październikowy stosik książkowy



~Witajcie kochani!

W końcu mogę z ulgą odetchnąć i nie myśleć już o tych wszystkich przepisach drogowych, gdyż egzamin państwowy teoretyczny mam już z głowy.
Udało się! :)
71/74
Był stres. I to wielki. Przede mną gorsza część egzaminu, ale ona dopiero za 3 trzygodnie (w życiu nie pomyślałabym, że jest aż tyle chętnych kursantów).
Na razie mam spokój. Błogi spokój.
W końcu mogę oddać się temu, co naprawdę kocham - czytaniu, pisaniu/blogowaniu.
Przez ostatni czas nie wiele się na tym blogu działo, nie mniej jednak mam nadzieję, że teraz się to zmieni :)

Na dziś przygotowałam dla Was moje perełki, które wzbogaciły moją biblioteczkę w minionym miesiącu. Zapraszam :)






Ciężko moje zdobycze nazwać stosem, ale są to dwie, naprawdę dobre pozycję, z posiadania których, jestem niezwykle zadowolona :)
Oto one:





Karin Slaughter "Miasto glin" - egzemplarz recenzencki od Księgarni Internetowej PanTomasz.pl. Kryminał ten, co prawda, nie do końca zachwycił mnie tak bardzo, jak się tego spodziewałam, nie mniej jednak wspominam go całkiem pozytywnie.

Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.


Cecelia Ahern "Skaza" - egzemplarz recenzencki od portalu "Polacy nie gęsi". Jestem już po lekturze i przyznam szczerze, że jestem trochę zawiedziona.
Recenzja wkrótce! :)




A jakie książki wzbogaciły Wasze półki w minionym miesiącu?






Na samym końcu, chciałam Was serdecznie zaprosić na trwający Facebook'owy Konkurs Mikołajkowy :)
Szczegóły na funpage'u bloga :D


Niedługo pojawi się też Mikołajkowy Konkurs na blogu, a więc ...

Bądźcie czujni!
I niech los Wam sprzyja! :) 





Girl from Stars




wtorek, 1 listopada 2016

Podsumowanie października



~Witajcie kochani!

Czy tylko mi ten czas tak niesamowicie szybko płynie? Jeszcze nie tak dawno zaczęliśmy rok szkolny, a tu już za nami dwa miesiące tortur :)
Z racji tego, że rozpoczynamy dziś miesiąc listopad, najwyższy czas by podsumować miniony miesiąc.
W październiku nie pojawiło się zbyt wiele postów. Spowodowane to było trzema rzeczami:

Nauką.
Czytaniem "Lalki" Prusa (której tak na marginesie wciąż jeszcze nie skończyłam).
Wkuwaniem na egzamin teoretyczny (tak moi drodzy, jestem w trakcie robienia sobie prawka :3 )


Nie mniej jednak coś tam udało mi się przeczytać :)
Zapraszam na podsumowanie ! :D








Autor: Agnieszka Tomczyszyn
Tytuł: "Prawo pierwszych połączeń"
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: MG
Data premiery: 15 czerwca 2016

Moja ocena: 7/10









Autor: Laurelin Paige
Tytuł: "Uwolnij mnie"
Cykl: "Połączeni"
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 15 września 2016

Moja ocena: 7/10











Autor: Joanna M. Chmielewska
Tytuł: "Poduszka w różowe słonie"
Ilość stron: 280
Wydawnictwo: MG
Data premiery: 20 maja 2015

Moja ocena: 6/10











Autor: Karin Slaughter
Tytuł: "Miasto glin"
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: MUZA
Data premiery: 14 września 2016

Moja ocena: 6/10








Ilość przeczytanych książek: 4

Ilość przeczytanych stron: 1376 stron, co daje 44 stron dziennie.



Największym zainteresowaniem cieszyła się recenzja "Połączeni. Uwolnij mnie".





Hit miesiąca:





Kit miesiąca:

Brak.


Oprócz recenzji na blogu pojawiło się także kilka postów tematycznych:


Ruszamy z akcją "Małe co nie co o mnie" -----> KLIK!

Wrześniowy stosik książkowy -----------> KLIK!

Szkolny Book Tag -------------> KLIK!




A co ciekawego udało się Wam przeczytać w minionym miesiącu?
Co polecacie?



Zapraszam do wzięcia udziału w AKCJI! :D




Girl from Stars