~Witajcie kochani!
Jaka książka towarzyszy Wam przy końcówce tego roku? ♥
***
„Blue fire” to jedna z tych powieści, które pomimo tego, iż mnie nie porwały, to jednak nie mam wobec nich jakiś większych zastrzeżeń. Pomysł na fabułę, styl pisania autorki i ogólne samo wykonanie było na prawdę w porządku. W czym więc tkwi problem? Mianowicie w tym, że pomiędzy nami nie utworzyła się żadna chemia.
Powieść Karoliny Żyndy porusza wiele istotnych tematów, jak choćby radzenie sobie z traumą po wypadku, bolesne rozstania, odbudowanie zaufania czy akceptacja życiowych zmian, na które często nie mamy żadnego wpływu.
Cała historia ma troszkę taki vibe „slow-burn romance”, wobec którego często mam mieszane uczucia. Lubię kiedy relacja rozwija się w odpowiednim tempie, ale w tym przypadku zaczynało mi już wiać nudą. Powieść ta, nie jest zupełnie pozbawiona emocji, jednak dla mnie została zbyt monotonnie poprowadzona.
Nie wiem skąd wzięło się moje błędne założenie, że jest to jednotomówka. Cierpliwie czekałam na ostatnie rozdziały, by się przekonać jak autorka pokieruje tą skomplikowaną relacją. Spotkało mnie jednak zaskoczenie, gdyż autorka postanowiła nie kończyć historii Grahama i Tate na jednej części. Czy zatem mam w planach lekturę II tomu? Na ten moment mówię „pass”.
Moja ocena: 6/10



Czytałam i polecam! Super historia :) też my ślałam, że jest to jednotomówka, bo na okładce nie ma żadnej informacji, że jest to seria.
OdpowiedzUsuń