Piękne buty nie mogą być wygodne. Te, które Sam znalazła w torbie zabranej omyłkowo z siłowni, na pewno takie były – piękne i niewygodne. I z pewnością niewiarygodnie drogie.
Sam przeżywa właśnie najbardziej ponury moment w życiu. Resztką sił walczy o utrzymanie pracy i ocalenie małżeństwa. Kiedy z konieczności zakłada obłędne czerwone szpilki od Christiana Louboutina, czuje się lepszą wersją siebie. I uświadamia sobie, że koniecznie musi coś zmienić w swoim życiu – a tym „czymś” jest ona sama.
W tym samym czasie Nisha, dotychczasowa właścicielka szałowych butów, bogata i beztroska mieszkanka Manhattanu, wpada w kłopoty. Porzucona nagle przez męża i pozbawiona pieniędzy, odkrywa zupełnie inny świat. Taki, w którym przyjaciółki mówią szczerze, co myślą, i gdzie są mężczyźni, którzy potrafią po prostu być obok.
***
Jak dotąd miałam okazję poznać może ze dwie lub trzy powieści Jojo Moyes, i jak na razie nigdy się nie zawiodłam. Bardzo lubię pióro autorki i to, w jaki sposób kreuje kobiece postacie. Tym razem, dwie główne bohaterki pochodzą z dwóch kompletnie różnych światów a ich drogi splotły się za sprawą wyjątkowych butów.
Sam to taka zaradna „matka Polka”. Kobieta, która nie poddaje się choć wszystko się wali. Ogarniająca na raz tak wiele, a przy tym niewymagająca od innych. Daje z siebie 100% nie oczekując niczego w zamian. Momentami aż było mi jej żal i zastanawiałam się kiedy w końcu wybuchnie i zacznie w końcu dbać również o samą siebie. I o ile Sam od początku polubiłam, tak z Nishą miałam problem. Głównie za sprawą jej paskudnego charakteru. Mimo iż jest żoną bogatego i znanego przedsiębiorcy, to jednak brak jej jakiejkolwiek klasy. Nie szanuje innych i niesamowicie się wywyższa. W ciągu całej historii przechodzi ona pewną przemianę, jednak nadal mam do niej mieszane uczucia.
Fabuła skonstruowana jest tak, że nie ma czasu na nudę. Pomimo iż liczy sobie ona ponad pięćset stron, to przeczytałam ją w ciągu dwóch dni. Być może nie ma w niej jakiś spektakularnych akcji, nie mniej jednak ciężko się od niej oderwać.
„Kiedy weszłam w twoje życie” to bardzo przyjemna i pozytywna powieść, opowiadająca o kobiecej sile i determinacji w walce o swoje szczęście. To historia o kobiecej przyjaźni, która jest w stanie wiele zdziałać. Bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas i aż nabrałam ochoty na inne książki autorki.
W ramach krótkiej przerwy w nauce do wszelakich egzaminów i zaliczeń, przygotowałam dla Was klika słów o fantastycznej książce, po którą powinniście sięgnąć :D
Okropna, deszczowa pogoda za oknem, a więc to idealny czas na spokojny wieczór z dobrą książką :) W moim przypadku będzie to wieczór z "Obserwatorem". O nim jednak więcej, dopiero za kilka dni :)
Dziś słów kilka o innym thrillerze, który dziś miał swoją premierę :)
Tak oto minął mi pierwszy tydzień ferii. Przede mną tylko 6 jakże cennych dni, które mogę poświęcić na czytanie świetnych książek, które obciążają moją półkę :)
Stop. Poprawka.
5 dni.
W niedzielę będę musiała jakoś zmęczyć "Wesele" Wyspiańskiego.
Tak. Jestem "anty" w stosunku do lektur. Przykro mi. Wybaczcie.
Po dwóch tygodniach powracam do Was z jeszcze większą dawką energii i pomysłów na kolejne posty :) Bardzo brakowało mi pisania i cieszę się, że mimo przeciwności mogę znów dzielić się z Wami moimi przeżyciami książkowymi :D Na dziś przygotowałam dla Was recenzję "ciepłej jak kluchy" książki :D
Zapraszam!
Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: "Szukając Noel"
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2012
Książka "Szukając Noel" trafiła w moje ręce głównie dlatego, że na okładce, nad tytułem był umieszczony intrygujący napis, który głosił, że książka ta przypadnie do gustu tym, którzy uwielbiają twórczość Erica Emmanuela Schmitta. Pomyślałam, że to książka idealna dla mnie; ogromnie zaintrygowana pożyczyłam ją z biblioteki i od razu zaczęłam lekturę. Po przeczytaniu jej jednak stwierdziłam, że porównanie tej książki do twórczości Schmitta jest mocno wyolbrzymione ...
Macy- młoda, piękna i wrażliwa dziewczyna, która w dzieciństwie została bardzo skrzywdzona. Najpierw śmierć ukochanej matki, następnie adopcja - największa zdrada ze strony jej ojca, pełne bólu i żalu rozstanie z ukochaną siostrą Noel, nowy dom i nowa rodzina, w której jednak nie odnalazła tego, co najważniejsze - miłości. Na szczęście Macy spotyka Joette - jej prywatnego anioła, dzięki której dziewczyna w końcu czuje się przez kogoś kochaną ...
Mark - młody, ambitny, zbuntowany przeciwko ojcu, do którego nigdy nie umiał powiedzieć "tato". Zmęczony swoim nudnym życiem spędzonym w warsztacie z "niby ojcem", zawiedziony niespodziewanym rozstaniem z dziewczyną postanawia zmienić swe życie. Ze swojego rodzinnego miasteczka Huntsville przenosi się do Utah, gdzie wynajmuje swoje własne mieszkanie i rozpoczyna studia. Nic jednak nie jest takie proste jak mu się wydawało. Brak środów sprawia, że chłopak musi zrezygnować z uczelni i zacząć pracować. Kolejnym ciosem zadanym przez los jest wiadomość, że jego ukochana matka zginęła w wypadku ... Kiedy wydaje się, że Mark stracił wszystko i kiedy po jego głowie zaczęły krążyć straszne pomysły, wtedy w jego życiu pojawia się ona - Macy. Dwoje młodych ludzi, których połączyło niesamowite uczucie i jeden cel: za wszelką cenę odnaleźć siostrę Macy - Noel. Los stawia jednak na drodze zakochanych wiele przeciwności. Czy ich miłość zdoła je pokonać? Czy uda im się odnaleźć Noel? Sięgając po tę książkę, miałam nadzieję na ciekawą, zawierającą ważne treści książkę.Skoro opowieść tę porównano do twórczości Schmitta to naprawdę spodziewałam się bardzo dobrej książki. Tutaj jednak nastąpiło rozczarowanie. Nie chodzi mi tutaj o słaby styl pisania, źle wykreowanych bohaterów czy nawet o samą fabułę. Książka "Szukając Noel" to cieplutka historia, którą można przeczytać w zimowy wieczór przy kubku gorącej czekolady lub kakao. Zawarte są w niej pewne wartości, ale nie zostały one jakoś bardziej wyszczególnione, przez co ja naprzykład je przeoczyłam. Historia ta jest banalna i nie ma w niej nic, co zostałoby na dłużej w mej pamięci. Zapewne gdyby ktoś z Was zapytał mnie za dwa miesiące o czym była ta książka, z pewnością miałabym problem z udzieleniem odpowiedzi. To porównanie na okładce było totalnie dla mnie nie trafione, co więcej uważam to za lekką obrazę powieści pióra Schmitta. Jeśli szukacie jakieś lekkiej, cieplutkiej jak kluchy opowieści na samotny wieczór to możecie sięgnąc po tę pozycję, jednak ona na mnie nie zrobiła kolosalnego wrażenia, jakiego oczekiwałam. Moja ocena: 6/10 Kto z Was czytał? Co sądzicie? Na koniec chciałam Wam ogromnie podziękować za Waszą obecność :) Na moim blogu wybiło już 10 000 wyświetleń. Gdy zakładałam bloga nawet w moich marzeniach nie oczekiwałam, że mój blog aż tak się rozwinie. Dlatego chciałam Wam, moi drodzy czytelnicy serdecznie podziękować, bo to dzięki Wam ten blog kwitnie, a ja wraz z nim :) Dziękuję że jesteście :*
Kto z Was rozpoczął ferie? A kto z Was tak jak ja pożegał się z czasem wolnym i musiał stawić czoło szkolnej rzeczywistości :)
Ja powracam dzisiaj do Was z kolejną recenzją :) Zapraszam:
Autor: Eric Emmanuel Schmitt
Tytuł: "Napój miłosny"
Ilość stron: 140
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Czy mamy swobodę wyboru tego, kogo kochamy?
Czy to my wybieramy? Czy zostajemy wybrani?
Adam, psychoanalityk, twierdzi, że posiadł tajemnicę "napoju miłosnego". Uważa, że potrafi sprawić, że każda kobieta legnie u jego stóp.
Luiza nie wierzy, że miłość można tak po prostu wywołać. Pragnie pojąć istotę uczucia. Czy jest skutkiem jakiegoś procesu chemicznego? Czy może duchowym cudem?
Postanawiają założyć się, kto ma rację, i wystawić teorię Adama na próbę. Pewny siebie mężczyzna planuje uwieść koleżankę Luizy. Jednak sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, a dwuznaczna gra, jaka wywiązuje się między bohaterami, prowadzi do zaskakującego zakończenia ...
Moja ocena: 9/10
Eric Emmanuel Schmitt jest jednym z moich ulubionych autorów. Dlatego więc bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam w bibliotece nowiutką książkę tego świetnego autora :) Książka ta napisana jest w formie listów, przez co szybko i dość przyjemnie się ją czyta. Książki Schmitta choć napisane są w humorystyczny sposób, to poruszają ważne tematy. "Napój miłosny" to historia Adama i Luizy, dwojga w sobie niegdyś szalenie zakochanych. Teraz oboje mieszkają osobno, oddzieleni oceanem, i każde z nich żyje własnym życiem. Utrzymują jednak ze soba wciąż kontakt. Kiedy jednak każde z nich znajduje miłość, zarówno przez Luizę jak i Adama przmawia zazdrość i smutek, że ich pięcioletni związek nie przetrwał ...
Czy prawdziwa miłość potrafi przetrwać najcięższe próby?
Czym tak naprawdę jest miłość?
Czy to my wybieramy miłość czy to ona wybiera nas?
Książka ta, jest naprawdę godna polecenia, jeśli ktoś lubi przeczytać coś więcej, niż tylko jakieś banalne romansy. Schmitt w doskonały sposób potrafi przekazać odpowiedzi na ważne pytania.
Może posłuchajmy dzisiaj coś spokojnego, melancholijnego? Bo książka, którą dziś Wam przedstawię, ma właśnie taki charakter :)
Autor: Sally Nicholls
Tytuł: "Olivier i zeszyt z marzeniami"
Ilość stron: 230
Wydawnictwo: Znak
Olivier jest jedenastoletnim chłopcem, o niebieskich oczach i uwielbia fakty. Ma wiele marzeń, które chciałby zmienić przed KOŃCEM, który zbliża się niubłagalnie. Olivier choruje na ostrą białaczkę, i wie że jego czas się kończy ... Mimo to jednak nie rezygnuje z marzeń, bo przecież "marzyć znaczy żyć".
Postanawia napisać książkę o sobie, swoim świecie, marzeniach, rodzinie i o swojej chorobie. Stopniowo wprowadza nas dalej w szczegóły swojego życia.
Co to znaczy umrzeć?
Co czuje umierające dziecko?
Czy wszystkie marzenia Oliviera zdążą się spełnić?
Co się stanie z Olivierem i jego rodziną?
Moja ocena: 9/10
Jest to jedna z tych książek, które po przeczytaniu pozostawiają wiele do przemyślenia ... Dzięki takim książkom, człowiek zastanawia się nad swoim istnieniem. Zadaje sobie pytania: "Dlaczego umieramy?" "Co się z nami stanie po śmierci?" "Gdzie idzie się po śmierci?" ...
Czy ktokolwiek z nas zastanawiał się jak wielkim darem jest życie? Zapewne niewielu z nas ...
Zadziwiające jest to, że wartość życia zauważamy wtedy gdy je tracimy ... Dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że tak naprawdę to wszystko co dotąd miało dla nas znaczenie: pieniądze, popularność, miłość tak naprawdę nic nie znaczy ...
Książkę tę, bardzo polecam zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dorosłych.
Jestem pewna, że ta książka na długo pozostanie w mej pamięci i w mym sercu ...
Jak każda wartościowa książka zawierała w sobie wiele cytatów, takie jak na przykład te:
"Umieranie to najbardziej pokręcona rzecz na świecie"
" Jesteśmy już doskonali i nie musimy się niczego więcej uczyć. Choroba jest prezentem, coś jak ... jakby Darmowy Bilet do Nieba"
" To jest niesprawiedliwe, ale takie właśnie jest życie i musisz się z tym pogodzić"
" Śmierć oznacza po prostu powrót do miejsca, w którym człowiek był przed urodzeniem, a nikt się przecież nie boi tego, co było, zanim się urodził"
" To bardzo ważne, aby mieć marzenia i umieć marzyć"
Na końcu chciałabym podziękować za kolejną setkę wyświetleń :) Jest ich ponad 200 :) Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :) Dziękuję :)
Jutro ostatni dzień wakcji :) Spędźcie go tak, aby te wakacje były warte zapamiętania :) Może przeczytajcie jakąś dobrą książkę ... ? :)