Zazwyczaj gdy pierwszy tom serii nie do końca przypada mi do gustu, to nie sięgam po kontynuację. Jednak w "Dziewczynie na miesiąc", (pomimo dużego rozczarowania pierwszym tomem) było to "coś", co sprawiło, że musiałam, po prostu MUSIAŁAM sięgnąć po kontynuację, by wiedzieć co się dalej działo...
Na szczęście II tom był zdecydowanie ciekawszy niż I :)
Zapraszam na recenzję :D
Autor: Audrey Carlan
Tytuł: "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień. Maj. Czerwiec"
Bez zbędnych przedłużeń, gdyż musze gdzieś wyładować swą irytację i ogromne rozczarowanie jakie mnie spotkało przy lekturze pewnej książki, o której co nieco Wam dziś opowiem.
Tak więc, zapraszam! :)
Autor: Audrey Carlan
Tytuł: "Dziewczyna na miesiąc. Styczeń. Luty. Marzec"
Tak oto minął mi pierwszy tydzień ferii. Przede mną tylko 6 jakże cennych dni, które mogę poświęcić na czytanie świetnych książek, które obciążają moją półkę :)
Stop. Poprawka.
5 dni.
W niedzielę będę musiała jakoś zmęczyć "Wesele" Wyspiańskiego.
Tak. Jestem "anty" w stosunku do lektur. Przykro mi. Wybaczcie.
Na całe szczęście, okres niechęci do czytania już minął i mogę zaliczyć go do przeszłości. Na moich półkach pietrzą się stosy książek, które aż same się proszą by je wziąć do ręki i pochłonąć w ciągu wieczora.
Moją małą wioską zwładnęła zima. Jest troszeczkę chłodno, nie mniej jednak kubek gorącej kawy i jakiś gorący romans na pewno dostatecznie mnie rozgrzeją :D
A dzisiaj, zapraszam Was na recenzję książki, po której długo nie mogłam dojść do siebie ... Zapraszam!
Autor: Tillie Cole
Tytuł: "Raze"
Cykl: "Poranione dusze"
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: FILIA
Data premiery: 12 października 2016
Po raz pierwszy spotkałam się z „Raze” podczas moich
licznych przechadzek po Empiku. Już sama okładka przyciągnęła dostatecznie mój
wzrok, a po przeczytaniu stopki, wiedziałam, że za wszelką cenę muszę zdobyć i
przeczytać tę powieść.
Nie spodziewałam się jednak takiej „emocjonalnej petardy”.
Wciąż próbuję się pozbierać i z góry przepraszam za wszelką chaotyczność myśli
jaka może występować w poniższej recenzji.
Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień
numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć. Po latach niewoli w
piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna,
brutalna zemsta. Zemsta na człowieku, który skłamał. Na człowieku, który go
skrzywdził. Który go skazał i zmienił w pałającą wściekłością maszynę do
zabijania. Potwora odartego z człowieczeństwa.
Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova,
przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest
chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat. Kisa marzy o wolności.
Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium
śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej
narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej
decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór
wszystko to zmienia.
Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami
mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome,
choć zakazane.Dziewczyna od razu wie, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny
mężczyzna ma w oczach śmierć.
Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć
tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze.
„Raze” była moją pierwszą książką z gatunku „Dark Erotic”.Był
to jakże przyjemny odskok od klasycznych erotyków, napisanych według schematu,
w którym cicha, skromna, szara myszka poznaje przystojnego, niezwykle bogatego
mężczyznę z tajemnicami. Oboje wchodzą w układ bez zobowiązań – tylko seks.
Oczywiście pod koniec książki, bohaterowie uświadamiają sobie, że czują do
siebie coś więcej. TA KSIĄŻKA NIE JEST NAPISANA WEDGŁUG ŻEDNEGO SCHEMATU.
Jest brutalna, ocieka
zmysłową namiętnością, owiana
jest nutką tajemniczości. Już dawno nie przeżywałam tak bardzo żadnej
książki. Tak jak wspominałam na początku książka ta to jedna wielka petarda
emocjonalna. Jej się nie czyta. Ją się przeżywa. A na koniec czujesz tylko
pustkę, pragniesz więcej.
Autorka niesamowicie buduje napięcie. Mimo iż domyślałam się o co chodzi w całej
tej historii i jak ona się zakończy, to jednak ta ogromna dawka emocji, która
przelana jest na każdą stronę tej powieści, sprawiła, że nie mogłam się od niej
oderwać. Historia ta pochłonęła mnie całkowicie.
Pani Cole wykreowała intrygujących i zapadających w pamięć
bohaterów. Stworzyła niebezpieczny i przerażający świat, w którym żyją jej
bohaterowie. Gangi, nielegalne walki na śmierć i życie, rozlew niewinnej krwi,
przemoc, śmierć. To wszystko znajdziecie w tej książce.
Nie wiem na ile logiczna jest moja wypowiedź. Przyznaję, że
nie oddaje ona nawet 20% tego co czuję, po jej przeczytaniu. To coś nowego, coś
niezwykle emocjonalnego, coś co zapada w pamięci na dłużej. Książka ta
zdecydowanie trafia na listę moich ulubionych książek i mogę z czystym
sumieniem gorąco ją Wam polecić!
Jeśli kiedykolwiek twierdziłam, że w wakacje będę miała full czasu na czytanie i recenzowanie książek to... To najzwyczajniej w świecie się myliłam xD Serce mnie aż boli, gdy widzę ten cudny stosik egzemplarzy recenzenckich na moim biurku, i jednocześnie wiem, że nie będzie dane mi czytać je 24h/24h przez 7 dni w tygodniu :D No ale dosyć biadolenia! Czas na recenzję! Na dodatek z ciekawym dodatkiem :3 Zaintrygowanych zapraszam! :)
Autor: Emily Bronte
Tytuł: "Wichrowe Wzgórza"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Data wydania: 5 luty 2014
Na samym początku muszę przyznać, że gdy sięgnęłam po "Wichrowe Wzgórza", nie miałam bladego pojęcia, o czym tak naprawdę ta książka jest. Wiedziałam tylko tyle, że to jeden z najwspanialszych klasyków o miłości. Jako iż, moje życie uczuciowe to nikły wątek w całym moim (jakże długim 18-letnim życiu) stwierdziłam, że lepiej żyć miłością książkową xD I w taki to sposób w moje chciwe miłości ręce trafiły "Wichrowe Wzgórza".
Akcja tej historii rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku. Do posiadłości Wuthering Heights przybywa nowy dzierżawca - pan Lockwood. Choć jest on zachwycony całą posiadłością i niezwykle pięknym miejscem, to jego uwadze nie umyka fakt, że nie jest on dobrze postrzegany przez pozostałych (dość dziwnych) mieszkańców tego domu. Z pomocą pani Dean, która opowiada mu historię burzliwej i namiętnej miłości, która właśnie w tym miejscu się odegrała, pan Lockwood zaczyna rozumieć ich postepowanie...
Opowieść pani Dean rozpoczyna się od momentu, gdy pan Earnshaw przywozi do swojego domu bezdomnego, cygańskiego chłopca, którego znalazł na ulicach Liverpoolu i nakazuje swoim dzieciom, aby traktowały go jak swojego brata. Mimo tego, iż chłopiec nie zostaje zaakceptowany przez syna Earnshaw'a - Hindley'a, to jednak między nim a Catherine rodzi się niezwykła więź. Namiętność Heathcliffa i Catherine obnaża mroczną stronę ludzkiej natury. Jest mściwa, wszechogarniająca i dzika. Bohaterowie powieści Bronte płacą za to najwyższą cenę, a za ich błędy musi odpokutować następne pokolenie...
"Wichrowe Wzgórza" to jedyna powieść Emily Bronte. Została ona napisana w 1847 roku. Powyższe wydanie zostało przetłumaczone przez pana Piotra Grzesika i według innych recenzentów oddaje ona prawdziwy, brutalny charakter tej powieści niż w poprzednim wydaniu, przetłumaczonym przez inną osobę. Czy to prawda? Tego jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, gdyż to wydanie, było jak na razie pierwszym, jakim przeczytałam.
Mimo tego, iż "Wichrowe Wzgórza" są uznawane jako romans, to jednak ta burzliwa i namiętna miłość, pełna egoizmu, która połączyła głównych bohaterów nie jest jedynym głównym tematem książki. Powieść ta ukazuje jeszcze dwa ważne aspekty. Pierwszą z nich jest obnażenie mrocznej i dzikiej natury człowieka, który zaślepiony nienawiścią, za krzywdy z przeszłości, nie waha się przed niczym. Drugim aspektem jest ukazanie jakże fałszywej pobożności, którą możemy zauważyć m.in u Josepha.
Cała historia jest dość mroczna, lecz ciągłe zwroty akcji sprawiają, że czytelnik pragnie więcej. Autorka stworzyła intrygujących bohaterów, którzy zapadają w pamięci na dłużej. W moim sercu napewno na dłużej zagości Hareton :D Dzięki tej książce możemy poznać realia w jakich żyli ludzie w tamtej epoce. Podczas czytania tej lektury zawładnęły mną różne emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Patrząc jednak pod względem całości, książka bardzo mi się podobała i cieszę się, że w końcu ją przeczytałam :D
"Wichrowe Wzgórza", choć swą pierwszą premierę miały już dawno temu, to jednak historia ta wciąż wciąga, niepokoi i fascynuje. Pomimo tylu lat wciąż zachwyca i zapada w pamięci. Polecam!
A teraz coś, czego jak dotąd nie było zarówno tutaj, jak i na innych blogach recenzenckich (chyba).
Wraz z blogerką Oro, która bloguje już trochę dłużej jak ja (lecz zdecydowanie z większymi przerwami :D) postanowiłyśmy trochę urozmaicić moje recenzje i dołączyć do nich dodatkowo prace plastyczne, wykonane przez Oro, które będą przedstawiały bohaterów lub miejsca akcji danej książki. Co z tego wyszło? Przekonajcie się sami :)
Oto wizja Oro, jak według niej mogliby wyglądać główni bohaterowie: Catherine i Heathcliff :) Jak dla mnie oba rysunki są świetne, a Wy co sądzicie?
Jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Oro, które są równie dobre (a nawet i lepsze :3 ) to zapraszam na JEJ BLOGA :) Komentujcie, obserwujcie :) To napewno zmotywuje ją do dalszego działania :)
Co sądzicie o takiej współpracy?
Podoba się Wam taki dodatek to recenzji czy wolicie wcześniejszą wersję?