piątek, 13 maja 2016

"Nasze dusze są jednakowe, nie zależnie, od tego, co, do cholery w nich tkwi"


~Witajcie kochani!

Rozpocznę tym, co dziś rozpoczynało każdy post na facebook'u: Polska w finale Eurowizji! :) Bardzo cięszę się z sukcesu Michała i mam nadzieję, że uda mu się osiągnąć jakieś dobre miejsce w finale. Muszę przyznać, że tegoroczny poziom Eurowizji jest nadzwyczaj bardzo wysoki. Jednym z moich faworytów jest reprezentant Węgier - Freddie :) Zachęcam do przesłuchania jego utworu "Pioneer" i oczywiście zapraszam na recenzję :)











Autor: Anna Todd
Tytuł: "After. Bez siebie nie przetrwamy"
Ilość stron: 576
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2015









"After. Bez siebie nie przetrwamy" jest już ostatnią częścią serii "After". Tak jak już wspominałam w recenzjach poprzednich części, musiałam sięgnąć po tą ostatnią część (choć poprzednie dwie były MEGA nudne), gdyż zawsze muszę skończyć daną serię, by wiedzieć, jak cała historia się skończy. Nie minęło dużo czasu, gdy w moje zachłanne ręce trafiła ostatnia część. Postanowiłam, że przebrnę jakoś przez te kolejne kłótnie i rozstania, by w końcu dowiedzieć się czy Hardinowi i Tess był pisany Happy End. Spotkała mnie jednak miła niespodzianka, gdyż ta część była zupełnie inna niż pozostałe ...
Poprzednia część została urwana w momencie, gdy Hardin poznaje rodzinny sekret. Po odkryciu prawdy załamuje się i zamyka się w sobie, odpychając wszystkich wokół siebie - nawet Tessę. Zmęczeni swoimi ciągłymi błędami postanawiają się rozstać. Hardin zostaje w Angli, a Tessa wyjeżdża do Seatlle. Niespodziewana tragedia w życiu Tessy sprawia, jednak, że Hardin postanawia wrócić i być przy swej ukochanej. Jednak Tessa się zmieniła. Diametralnie. Skończyła z przeszłością i postanowiła zacząć swe życie od nowa. Bez Hardina. Chłopak nie chcąc dopuścić do tego, by na zawsze stracić jedyną osobę na której mu zależy, postanawia naprawić wszystkie swoje dawne błędy i udowodnić Tess, że mimo wszelkich niepowodzeń losu, ich związek ma szansę przetrwać, a oni mogą być ze sobą szczęśliwi. Czy jednak nie jest już za późno?
Sięgając po czwartą część "After" spodziewałam się kolejnej dawki kłótń i rozstań przeplatanych scenami łóżkowymi, które ciągły by się przez kolejne 800 stron. Czekało mnie jednak wiele niespodzianek. Jedną z nich, była ilość stron książki. Biorąc pod uwagę, że z każdą kolejną częścią "After" ilość stron wzrastała o 100 (czasem i nawet 200), spodziewałam się, że czwarty tom będzie miał blisko 1000 stron. Książka jednak liczyła nie wiele ponad 500 stron, co sprawiło, że cała historia się nie przeciągała, a ja byłam w pełni "nasycona". Drugim ogromnym plusem książki jest całkowicie nowa wizja bohaterów. Poznałam Hardina i Tessę, z całkiem nowym i nie znanym mi jak dotąd obliczem. W książce bardzo ciekawie przedstawiony jest okres całkowitej przemiany bohaterów, dzięki czemu historia nie jest już banalna i przewidywalna, lecz intrygująca i zachęcająca.
Co do zakończenia, którego (spokojnie!) nie będę Wam spojlerować odnoszę mieszane uczucia: z jednej strony podobało mi się, lecz z drugiej strony spodziewałam się inaczej rozwijającej się akcji :)
Podsumowując całą serię ,,After", odnoszę wrażenie, że seria byłaby dużo ciekawsza, gdyby pominięto drugą i trzecią część. Biorąc pod uwagę, że głównym motywem całej historii był wątek miłosny Hardina i Tessy dużo lepsze byłoby zestawienie pierwszej i ostatniej części. Historia ta byłaby wtedy odpowiednio długa i ciekawa. Książki te nie były jakoś rewelacyjnie napisane, więc ciężko było mi znaleźć argument, dlaczego ,,After" stało się takim fenomenem. Po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że po prostu my dziewczyny uwielbiamy chłopców z czarnym charakterem :)



A jak wy sądzicie: skąd ten szum i zachwyt wokół "After"?
Jak oceniacie całą serię?






Moja ocena: 7/10 






Girl from Stars





4 komentarze:

  1. szczerze? nie czytałam tego, ale pierwsze skojarzenie z tą książką wiąże z utworem Thomasa Hardy'ego "Tessa d’Urberville". Zastanawia mnie czy nadanie głównym bohaterom imion Tessa i Hardin to celowy zabieg.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham "After", choć zdaję sobie sprawę z tego, że to dosyć głupiutka seria. Zgadzam się z tym, że druga i trzecia część były odrobinę nudnawe i najlepiej byłoby je połączyć w jedną książkę. Czwarta z kolei jest świetna. Fajnie, że Anna Todd w dużo mniejszym stopniu skupia się na życiu erotycznym bohaterów, ciekawie przedstawia też zmianę Hardina. Zakończenie było dla mnie strzałem w dziesiątkę, nie wyobrażam sobie, by można było lepiej zakończyć tę serię.

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Posty w których są pytania, na które odpowiada sam blogujący zawsze mnie zaciekawiają, bowiem osoba blogująca dzieli się z nami częścią siebie, trochę bardziej niż w zwykłych lub w fachowych postach. A o After słyszałam, czytałam opis i chciałam ją kupić jakiś czas temu, ale stwierdziłam, że jednak mam zbyt mało czasu na czytanie czy ogólnie czasu przeznaczonego tylko i wyłącznie na mój czas wolny. Miłego dnia!

    http://kochamcieanonimowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam ale polecała mi ją moja koleżanka . Twierdzi że jest świetna więc chyba dam się skusić jeszcze po przeczytaniu tego artykułu i wielu innych nabrałam większej ochoty . Zapraszam do siebie .Sama piszę książkę .http://pollylesson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń