~Witajcie kochani!
Rozpocznę tym, co dziś rozpoczynało każdy post na facebook'u: Polska w finale Eurowizji! :) Bardzo cięszę się z sukcesu Michała i mam nadzieję, że uda mu się osiągnąć jakieś dobre miejsce w finale. Muszę przyznać, że tegoroczny poziom Eurowizji jest nadzwyczaj bardzo wysoki. Jednym z moich faworytów jest reprezentant Węgier - Freddie :) Zachęcam do przesłuchania jego utworu "Pioneer" i oczywiście zapraszam na recenzję :)
Autor: Anna Todd
Tytuł: "After. Bez siebie nie przetrwamy"
Ilość stron: 576
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2015
"After. Bez siebie nie przetrwamy" jest już ostatnią częścią serii "After". Tak jak już wspominałam w recenzjach poprzednich części, musiałam sięgnąć po tą ostatnią część (choć poprzednie dwie były MEGA nudne), gdyż zawsze muszę skończyć daną serię, by wiedzieć, jak cała historia się skończy. Nie minęło dużo czasu, gdy w moje zachłanne ręce trafiła ostatnia część. Postanowiłam, że przebrnę jakoś przez te kolejne kłótnie i rozstania, by w końcu dowiedzieć się czy Hardinowi i Tess był pisany Happy End. Spotkała mnie jednak miła niespodzianka, gdyż ta część była zupełnie inna niż pozostałe ...
Poprzednia część została urwana w momencie, gdy Hardin poznaje rodzinny sekret. Po odkryciu prawdy załamuje się i zamyka się w sobie, odpychając wszystkich wokół siebie - nawet Tessę. Zmęczeni swoimi ciągłymi błędami postanawiają się rozstać. Hardin zostaje w Angli, a Tessa wyjeżdża do Seatlle. Niespodziewana tragedia w życiu Tessy sprawia, jednak, że Hardin postanawia wrócić i być przy swej ukochanej. Jednak Tessa się zmieniła. Diametralnie. Skończyła z przeszłością i postanowiła zacząć swe życie od nowa. Bez Hardina. Chłopak nie chcąc dopuścić do tego, by na zawsze stracić jedyną osobę na której mu zależy, postanawia naprawić wszystkie swoje dawne błędy i udowodnić Tess, że mimo wszelkich niepowodzeń losu, ich związek ma szansę przetrwać, a oni mogą być ze sobą szczęśliwi. Czy jednak nie jest już za późno?
Sięgając po czwartą część "After" spodziewałam się kolejnej dawki kłótń i rozstań przeplatanych scenami łóżkowymi, które ciągły by się przez kolejne 800 stron. Czekało mnie jednak wiele niespodzianek. Jedną z nich, była ilość stron książki. Biorąc pod uwagę, że z każdą kolejną częścią "After" ilość stron wzrastała o 100 (czasem i nawet 200), spodziewałam się, że czwarty tom będzie miał blisko 1000 stron. Książka jednak liczyła nie wiele ponad 500 stron, co sprawiło, że cała historia się nie przeciągała, a ja byłam w pełni "nasycona". Drugim ogromnym plusem książki jest całkowicie nowa wizja bohaterów. Poznałam Hardina i Tessę, z całkiem nowym i nie znanym mi jak dotąd obliczem. W książce bardzo ciekawie przedstawiony jest okres całkowitej przemiany bohaterów, dzięki czemu historia nie jest już banalna i przewidywalna, lecz intrygująca i zachęcająca.
Co do zakończenia, którego (spokojnie!) nie będę Wam spojlerować odnoszę mieszane uczucia: z jednej strony podobało mi się, lecz z drugiej strony spodziewałam się inaczej rozwijającej się akcji :)
Podsumowując całą serię ,,After", odnoszę wrażenie, że seria byłaby dużo ciekawsza, gdyby pominięto drugą i trzecią część. Biorąc pod uwagę, że głównym motywem całej historii był wątek miłosny Hardina i Tessy dużo lepsze byłoby zestawienie pierwszej i ostatniej części. Historia ta byłaby wtedy odpowiednio długa i ciekawa. Książki te nie były jakoś rewelacyjnie napisane, więc ciężko było mi znaleźć argument, dlaczego ,,After" stało się takim fenomenem. Po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że po prostu my dziewczyny uwielbiamy chłopców z czarnym charakterem :)
A jak wy sądzicie: skąd ten szum i zachwyt wokół "After"?
Jak oceniacie całą serię?
Moja ocena: 7/10
Girl from Stars