piątek, 23 czerwca 2017

Brenna Yovanoff - "Wyśnione miejsca"



~Witajcie kochani!

W końcu nadeszły upragnione przez nas wszystkich wakacje! :) Szkoda tylko, że z tak szarą i smutną pogodą :/ W taką pogodę większość z nas zostaje w domu. To idealny moment by usiąść wygodnie w fotelu z kubkiem ulubionej herbaty czy też filiżanką dobrej kawy, wraz z jakąś ciekawą lekturą :)
Ja dzisiaj przychodzę do Was z recenzją "Wyśnionych miejsc" :)
Zapraszam!






Autor: Brenna Yovanoff
Tytuł: "Wyśnione miejsca"
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Moondrive
Data premiery: 17 sierpnia 2016









Piękna okładka i ciekawy opis to podstawa każdej dobrej książki. To dwie, niezawodne cechy, które nas, czytelników przywołują do siebie jak magnez. „Wyśnione miejsca” miałam na oku już od dłuższego czasu. Prześliczna okładka cały czas była w mojej pamięci, a ja z niecierpliwością oczekiwałam momentu, w którym to, przeczytam tą historię. Zapowiadało się bowiem naprawdę obiecująco. Nie wszystko poszło jednak po mojej myśli…




Są dwie Waverly.

Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.

Jest dwóch Marshallów.

Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.

Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?





Pierwszy zgrzyt w tej książce polegał na tym, że autorka kompletnie nie wykorzystała potencjału swej historii. Podróż we śnie to dla mnie, całkowicie nowy wątek. Jak dotąd nigdy z czymś takim się nie spotkałam. Autorka miała naprawdę dobrego asa w rękawie. Mogła stworzyć coś oryginalnego i ciekawego. Niestety, cała fabuła jest bardzo niedopracowana. Autorka kompletnie nie przemyślała tej historii, przez co zostawiła czytelnika z milionem pytań: Jak to możliwe że Waverly mogła w czasie snu przenieść się do innych miejsc? Dlaczego zawsze dziewczyna w swoich snach odwiedzała Marshalla? Czy chłopak podczas ich spotkań, również był w fazie snu? Skąd nagle dziewczyna odkryła w sobie taki dar podróży w czasie i dlaczego nie robiła tego wcześniej? Czy cały ten mechanizm opierał się na jakiejś jednej, wyjątkowej świeczce?





Drugim, dość istotnym minusem (wynikającym z niewykorzystania najważniejszego atutu powieści, o którym wspomniałam wyżej) było wypchnięcie na pierwszy plan wątku miłosnego. Nie byłoby tak źle, gdyby autorka pokazała nam coś nowego, świeżego. Mamy tutaj jednak do czynienia z klasyczną, nastolatkową miłością, w której to nieśmiała dziewczyna, bojąca się pokazać światu swoje „prawdziwe ja”, zakochuje się z wzajemnością w osobie całkowicie od niej różnej – w chłopaku, dla którego alkohol i trawka to jedyny sposób ucieczki od problemów. Niestety, TO JUŻ WSZYSTKO BYŁO.





Na deser mamy ogromną dawkę młodzieżowych przemyśleń, które mnie osobiście zanudzały już od początkowych stron. Zrozumiałabym, gdyby to były jakieś głębokie przemyślenia dotyczące życia itp., ale są to tylko nastolatkowe gdybania, które spotkamy w każdej młodzieżówce.






Mimo tego, że styl pisania autorki nie jest zły, to jednak cała reszta jest na dość słabym poziomie. Jedynym plusem jaki znajduję w tej powieści to … jej okładka. Chyle czoła pomysłodawcy i wykonawcy tej niesamowicie pięknej okładki. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to jedna z najpiękniejszych okładek, jakie w życiu widziałam.






Być może, ze względu na moje racjonalne myślenie, nie potrafiłam dostrzec ukrytego piękna tej historii. Dlatego też nie mogę otwarcie odradzić Wam sięgnięcia po tą pozycję. Osobiście jednak, dla mnie „Wyśnione miejsca” okazały się dużym rozczarowaniem.





Moja ocena: 5/10




Za możliwość przeczytania książki "Wyśnione miejsca" dziękuję Księgarni internetowej Conrad24







Ktoś z Was czytał?
Jesteście równie mocno rozczarowani jak ja, czy wręcz przeciwnie?




Girl from Stars




8 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze ,,Wyśnionych Miejsc" ale mam to w planach. Książkę chcę przeczytać głównie przez okładkę, która jest1 bez dwóch zdań cudowna! Według większości opinii i jak widać również twojej - treść książki już nie jest taka piękna jak okładka.
    Książkę pewnie kiedyś przeczytam, ale najpierw chyba skupię się na tych, które już posiadam na swojej półce ;)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  2. Z początku byłam pewna, że przeczytam tę książkę. Jednak po przeczytaniu wielu negatywnych opinii zrezygnowałam z tego planu.

    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do mnie na konkurs.
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam w planach. Okładka w sposób szczególny przyciąga uwagę. Zobaczymy jak będzie z całą historią i jej treścią.
    Zapraszam : https://zaakreconazaaczytana.blogspot.com/
    Liczę, że Ci się spodoba i zostaniesz ze mną na dłużej! <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, okładka przepiękna. Zaskoczyłaś mnie jednak tą negatywną opinią. Zazwyczaj widziałam same pozytywy na temat tej książki, a tu szok :)

    Książkowy Zakątek

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym miała sugerować się okładką - książka ta już zapewne zdobiłaby moją półkę, jednak czytając opinie o niej - wolę sobie odpuścić i sięgnąć po tzw. "pewniaki" 😉
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo "średniej" oceny mam ochotę na tą książkę. Od dawna czeka na mnie na czytniku i wkrótce po nią sięgnę, licząc na nieco lepsze odczucia :)

    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że trafiłam na Twojego bloga. Chciałam przeczytać tę książkę od razu po premierze, ale jakoś się nie złożyło. Dobrze, że napisałaś tę recenzję, a ja ją przeczytałam. Teraz wiem, że zmarnowałabym czas. Dziękuję.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i w sumie jak dla mnie szału nie było ;P Niby ciekawa, ale nie do końca ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń