środa, 7 czerwca 2017

Tasmina Perry - "Pocałunek na pożeganie"



~Witajcie kochani!

Trochę tutaj ostatnimi czasy cicho :/ Niestety brakuje mi czasu na pisanie postów :/ Koniec roku szkolnego daje popalić i sprawia, że każdą wolną chwilę spędzam z podręcznikami. Korzystając jednak z wolnej chwili zapraszam na recenzję świetnego romansu :)






Autor: Tasmina Perry
Tytuł: "Pocałunek na pożegnanie"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Kobiece 
Data premiery: 7 kwietnia 2017











Pierwszy pocałunek to dość symboliczny moment dla każdego, kto odnalazł już swoją drugą połówkę. Jest to niezwykle piękne wspomnienie, będące fundamentem każdego związku. Ten niepowtarzalny moment wykorzystywany jest w prawie każdym romansie. Tym razem jednak, w moje ręce trafił romans, w którym nie pierwszy, lecz ostatni pocałunek odegrał najważniejszą rolę…



Rok 1961. Dziennikarka Rosamund Bailey czuje się spełniona zawodowo. Brakuje jej już tylko miłości. Gdy poznaje Dominica Blake’a, od samego początku wie, że to ten jeden, jedyny, najukochańszy. Jednak kiedy tylko skosztują odrobiny szczęścia, los wykręci im przykry numer. Czy wizja pięknej przyszłości rozwieje się jak dym?
Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum, archiwistka Abby Gordon całkowicie przypadkowo natyka się na znalezisko, które zapiera dech w piersiach. Wypłowiała i stara fotografia przedstawia żegnającą się w miłosnym uścisku parę. Choć zdjęcie nie wygląda, jakby stanowiło wysoką wartość materialną, Abby czuje dziwną potrzebę zgłębienia jego historii. Szukając leku na złamane serce, Abby obsesyjnie próbuje dowiedzieć się, jaka romantyczna opowieść kryje się za wizerunkiem zakochanych.



Jak sam opis wskazuje mamy tu do czynienia z książką, w której występują „przeskoki czasowe”: z dobrze nam znanej współczesności cofamy się do przeszłości, pełnej zagadek i sekretów. Ten zabieg, w którym przeskakujemy z teraźniejszości do przeszłości, w tym przypadku wyszedł bardzo dobrze. Autorka w odpowiednim miejscu budowała napięcie i pozostawiała mnie w słodkiej nieświadomości, każąc znów przenieść się w czasie.



Tasmina Perry wykreowała dwie inteligentne i doświadczone przez życie kobiety, których dojrzałość sprawiła, że ta historia nie była jakąś tandetną opowiastką dla młodzieży lecz pięknym dowodem na to, że prawdziwa miłość nie zna granic. Mimo tego, że była to fikcja, to jednak bardzo przeżyłam tą historię. A zakończenie w pełni mnie usatysfakcjonowało i skradło moje serce.



Oprócz wątku miłosnego, autorka wplata w  fabułę wątek polityczny. Szpiedzy, tajemnice państwowe, podsłuchy, niebezpieczeństwo – to wszystko tutaj znajdziecie. Mimo tego, że jakoś nigdy za polityką nie przepadałam i nie znoszę gdy ktoś w miesza powieść z polityką, to jednak w tym przypadku wyszło to znakomicie. Książka ta niesamowicie mnie wciągnęła i z pewnością zostanie w mej pamięci na dłużej.



Autorka posiada lekki i przyjemny do czytania styl pisania. Pod względem całościowym książka ta prezentuje się bardzo dobrze. Jest idealną odskocznią od tych wszystkich współczesnych romansideł, gdzie namiętność przekłada się ponad prawdziwe uczucie. Jest to dojrzała historia o uczuciu, którego nie pokonał nawet czas.  Polecam!





Moja ocena: 8/10 




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.





Ktoś z Was czytał?
Co sądzicie?




Girl from Stars



5 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie jestem w 100% przekonana do tej książki mój blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce i muszę przyznać, że mam ją na swojej liście.
    Pozdrawiam
    Sassy Girl

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje mi się ciekawa ze względu na wątek polityczny. Być może sięgnę, szczególnie, że chętnie dowiem się jak autorka poradziła sobie z przeskokami czasowymi.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie również powieść przypadła do gustu, przyjemne połączenie wątków romantycznych i zagadek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna powieść... Wątki historyczne, miłosne, polityczne - w tej książce znajdziemy wszystko i to mi się podoba! ;-)
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń