niedziela, 24 lipca 2016

"Którzyście byli umarli w upadkach i grzechach [...] z przyrodzenia dziećmi gniewu"



~Witajcie kochani!

We wczorajszym poście zapowiadałam Wam recenzję niezwykle przerażającego kryminału, jaki ostatnio przeczytałam. Ktoś ma jakieś przypuszczenia o jaką książkę chodzi? Sprawdźcie sami! Zapraszam do czytania :)








Autor: Paul Grossman
Tytuł: "Dzieci gniewu"
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 15 lipca 2015





Książki historyczne raczej nie należą do kręgu moich ulubionych gatunków, więc jeśli nie muszę, to po nie nie sięgam. Ale jaki stosunek miałabym do takiej książki gdyby była ona tłem niewyobrażalnie przerażającego kryminału z Dzieciożercą w roli głównej? Wtedy zapewne uznałabym, że tło historyczne nadaje temu kryminałowi niezwykły charakter i w moim wyobrażeniu jest on bardziej realistyczny i prawdziwy. Tak było w przypadku "Dzieci gniewu"...

W tej historii przenosimy się do lat 20. i 30. XX wieku do Berlina. Głównym bohaterem jest młody i bardzo zdolny detektyw - Will Kraus. Mimo jego inteligencji i zdolnościom detektywistycznym Will jest wyśmiewany i nie doceniany przez innych, przez wzgląd na swoje pochodzenie - Will jest Żydem. Detektyw jednak nie zważa na opinie innych na swój temat, gdyż kocha swoją pracę i wierzy w sprawiedliwość. Dlatego też, gdy pojawia się nowa sprawa do rozwiązania, Will postanawia za wszelką cenę rozwikłać tą zagadkę.
W jednym z podmiejskich kanałów zostaje znaleziony jutowy worek, zawierający wygotowane ludzkie kości oraz Biblię z zakreślonym fragmentem: "Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach [...], z przyrodzenia dziećmi gniewu". Od tego momentu zaczynają ginąć kolejne dzieci. Detektyw Kraus ze względu na bezpieczeństwo swoich dzieci postanawia zająć się tą sprawą. Jednak jego przełożony odbiera mu tę sprawę i przekazuje ją innemu detektywowi - Freksie. Willowi dostaje się sprawa zatrutych kiełbasek, które spowodowały śmierć wielu osób w Niemczech. Choć myśli detektywa są wciąż przy jutowym worku, to jednak próbuje rozwiązać zagadkę zatrutych kiełbasek, i z ogromnym zaskoczeniem odkrywa, że obie sprawy: zatrutych kiełbasek i Dzieciożercy są ze sobą powiązane...

"Dzieci gniewu" pióra Paula Grossmana była zdecydowanie najbardziej przerażającym kryminałem, jaki dotąd przyczytałam. Jeśli myślicie, że wygotowane kości dzieci to najgorsze barbarzyństwo, to przygotujcie się na gorsze rzeczy... O wiele gorsze...

Co do treści, denerwowały mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich były długie i całkowicie (jak dla mnie) niepotrzebne opisy dotyczących np. rzeźni, przetwórni mięsa czy też rodzai kiełbasek. Przyłapywałam się na tym, że często podczas czytania takich opisów całkowicie się wyłączałam. Początkowe sto stron było dla mnie dość ciężkie do przeczytania, gdyż nic się wtedy nie działo. Na szczęście, potem akcja niesamowicie się rozwinęła, dzięki czemu ta historia pochłonęła mnie całkowicie. Drugą, dość irytującą rzeczą były wstawione w tekście niemieckie słówka. Co prawda, nie jestem jakąś lewą nogą z języka niemieckiego, jednak niektóre zwroty były dla mnie niezrozumiałe, przez co nie do końca ogarniałam kontekst zdania.

Patrząc jednak pod wględem całości, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą i jakże przerażającą książką. Fabuła jest bardzo dobrze przemyślana, a historyczny wątek w tle, pozwala nam zobaczyć oczami wyobraźni Niemcy w czasach, gdzie znajdowały się na krawędzi ekonomicznej zagłady; w czasach których zaczął panować Hitler. W czasach których życie Żydów zmieniło się diametralnie...

Podsumowując, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą niemiecką pozycją dla każdego książkoholika, który kocha brutalne i przerażające kryminały. Polecam!


Moja ocena: 8/10




Przejdźmy teraz do części plastycznej :) Po opisaniu morderstwa Oro włączyła swoją wyobraźnię, a na kartkę przelała to, co utworzyło się w jej głowie :D
Oto jak według Oro mógłby wyglądać Dzieciożerca: (oczywiście rysunek to żaden spojler, Oro do dzisiejszego dnia nie wie, kto nim jest :D )






Jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Oro, zapraszam serdecznie na jej bloga :)


Za możliwość przeczytania dziękuję:



źródło



Kto z Was czytał?
Jakie wrażenia?



Girl from Stars









3 komentarze:

  1. Duży plusik za piosenkę- uwielbiam ją ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem oburzona, bo ja wciąż nie wiem, czy on jest podobny do faktycznego mordercy czy nie, weźcie jej coś powiedzcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, jestem chyba bardzo zachęcona :D

    OdpowiedzUsuń