wtorek, 5 lipca 2016

"Nie chcę, żeby ominęło cię to wszystko, co mógłby ci dać ktoś inny"



~Witajcie kochani!

Czy zdarzyło się Wam, po przeczytaniu książki, przez kilka dni mieć tzw. "kaca książkowego"? Mnie on właśnie dopadł i na dziś przygotowałam recenzję książki, która tego kaca spowodowała. Na lepsze czytanie zamieszczam dla Was świetny utwór, który od kilku dni nie może opuścić mojej głowy i na dodatek jest on związany z tą książką :) Zapraszam do czytania :)






źródło



Autor: Jojo Moyes
Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 27 kwietnia 2016



Ostatnio zastanawiałam się, co dla mnie musi zawierać książka, aby dostała ona ode mnie dziesiątkę. Jedną z nielicznych książek, jakiej dałam najwyższą notę była książka "Maybe someday" Colleen Hoover, która niesamowicie mnie poruszyła i skradła moje serce w całości <3 Stwierdziłam wtedy, że każda książka, która miałaby zdobyć maksymalną ocenę, powinna mnie PORUSZYĆ, sprawić, by w trakcie jak i po przeczytaniu, po moich policzkach płyneły łzy,a po zakończeniu książki powinnam mieć kilkudniowego "kaca książkowego", który skłoni mnie do wszelakich przemyśleń dotyczących mojego życia ... Tak właśnie zadziałała na mnie książka "Zanim się pojawiłeś" ...


Lou Clark jest ekscentryczną dwudziestosześciolatką, która wie, że od swojego domu do przystanku autobusowego dzieli ją sto pięćdziesiąt osiem kroków. Wie, że uwielbia pracować w kawiarni. Wie, że ze swoim chłopakiem nic ją nie łączy, żadne uczucie. Wszystko się zmienia, gdy Lou traci pracę i musi przyjąć jakąkolwiek propozycję, by pomóż swej rodzinie utrzymać się finansowo. I tak oto poznaje Willa Traynora.

Will Traynor - odważny, ciekawy świata, chcący wziąć od życia jak najwięcej. Taki przynajmnniej był przed wypadkiem, który na zawsze zmienił jego życie. Teraz jest cynicznym, aroganckim i pesymistycznym facetem z porażeniem czterokończynowym, który do końca życia jest zmuszony do poruszania się na wózku.

Spotkanie tych dwóch osób, żyjących w całkowicie różnych od siebie światach, sprawi, że życie ich obojga zmieni się diametralnie. Między dwojgiem rodzi się niesamowite uczucie i więź, której nie wszyscy potrafią zrozumieć, nawet oni sami. Czy jednak Lou będzie potrafiła pokazać Will'owi, że życie, nawet to na wózku może być piękne?


Wśród niezliczonych klasycznych romansów, gdzie bogaty, popularny i przystojny facet zakochuje się w cichej, skromnej szarej myszce, w końcu w moje ręce trafił INNY romans. 
Dzięki "Zanim się pojawiłeś" weszłam w całkiem nowy, jak dotąd nieznany mi świat. Choć początkowo może się wydawać, że książka ta, to głównie romans, to nic bardziej mylnego. Jak dla mnie "Zanim się pojawiłeś" to przede wszystkim historia niepełnosprawnego mężczyzny: jego planach, poglądach i spojrzeniu na świat, gdy jest pewien, że do końca swojego życia, będzie skazany na pomoc drugiej osoby. Książka ta skłania do głębszych przemyśleń oraz uświadamia nam, w pełni sprawnym ludziom, jakimi wielkimi szczęściarzami jesteśmy.
Choć z moich stwierdzeń można wywnioskować, że zapewne jest to bardzo poważna książka, to jednak dzięki ironicznym i zabawnym przekomarzaniom głównych bohaterów, to przez większośc czasu, gdy czytałam nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :) 
Styl pisania pani Moyes jest lekki i przyjemny  do czytania. Mimo tego, że przez przypadek przed rozpoczęciem lektury, przeczytałam spojler, dzięki któremu wiedziałam, jak całą historia się zakończy, to jednak byłam bardzo poruszona zakończeniem i poryczałam się jak głupia :) 
Książka bardzo mi się podobała i trafiła prosto w moje czytelnicze serducho. Bałam się, że zbyt nakręciłam się na tą książkę (wiecie, ten cały szum wokół książki i w ogóle) i spotka mnie rozczarowanie, ale na szczęcie książka jak dla mnie okazała się być genialną :) Polecam gorąco! :)




Moja ocena: 10/10



Na podstawie książki nakręcono film z cudownym Samem Clafinem w roli głównej <3 Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się on na internecie, bym mogła przeżyć tę historię po raz kolejny :)








Kto z Was czytał lub oglądał??
Czy na was także ta historia zrobiła pozytywne wrażenie?




Girl from Stars



                                                                                                    











8 komentarzy:

  1. Dla mnie to koszmarna książka. Płakałam na niej, tak, bo facet na koniec okazał się dupkiem. A dziewczyna była mdła, jak flaki z olejem.
    Dlaczego tak twierdzę? Ona: zero perspektyw, niczym się nie interesuje, przebiera w pracy jak w ulęgałkach, ale niby jest biedna.
    On: fajny gość, zadbany mimo wszystko, z uczuciami,na pasje, chciałby żyć normalnie. Widząc, że dziewczyna się w nim "zakochała" wolał ją zostawić dla swojego widzi mi się.
    Dałam cudzysłów specjalnie. Bo tak naprawdę nie wiemy czy darzyła to uczuciem to po pierwsze, po drugie, jej własna siostra powiedziała coś w stylu "tylko się nie zakochaj", a ona co? Popchnięta paplaniem siostry musiała się zakochać. Wiedząc, co gość chce zrobić.
    No i warsztat autorki... Kiepski. Czytałam lepsze dramaty. Patrząc też na tłumaczenie, nie postarali się by to poprawić. W formie elektronicznej również.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie mam tej książki na półce, ale powoli zabieram się za jej kupienie :) mam nadzieję, że mnie również urzeknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka na mnie w piątek. Gdyż w ramach BookAThonu czytam ją. Mam nadzieję, że aż tak mocnego kaca nie będę miała. :)
    Potem zabieram się za film :)
    Ciekawe jak moja recenzja wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ktoś był na tyle uprzejmy, że parę dni temu z zimną krwią zaspoilerował mi fabułę tej książki (ni pomijając oczywiście zakończenia!). I przez tego tajemniczego ktosia zupełnie nie wiem, co ma teraz robić. Może udam, że nic nie słyszałam? ;)
    Pozdrawiam wakacyjnie,
    Kania Frania
    www.kaniafrania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie czytałam i nie oglądałam. Jeszcze :) Zauważyłam właśnie, że ostatnio zrobił się szum wokół tej książki, dlatego rozważałam, czy by jej nie kupić, jednak ja nie potrafię się przełamać i kupić bestsellera- zawsze czytam takie książki, gdy już wyjdą z mody a ktoś mi przypomni o ich istnieniu :P Aktualnie wzięłam się za "Noce i dnie" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że mamy podobny gust. Też uwielbiam Maybe Someday i Zanim się pojawiłeś. Obydwie książki są wspaniałe! Czytając recenzje miałam wrażenie, że ktoś czyta mi w myślach, naprawdę. Też podobał mi się styl autorki, również obawiałam się, że się rozczaruje i przede wszystkim także czekam na film z Samem. Chcę, aby jak najszybciej pojawił się w necie, bo niestety nie miałam okazji pojawić się w kinie.

    Urzekająca, zabawna i wzruszająca historia Willa i Lou <3 Napisałam trochę o niej na blogu, dlatego zapraszam!

    http://wielopasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam film i nie mogę się doczekać kiedy będę miała okazję przeczytać tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie historie choć po skończeniu tej byłam zła, na Willa...
    Jak on mógł? tak po prostu...nie, wystarczy bo się znów nakręcę :).
    Mam mętlik w głowie od samego początku...
    Książka świetna, a film....rozłożył mnie całkowicie, piękny!

    OdpowiedzUsuń