piątek, 3 marca 2017

Kimberly McCreight - "Outliersi"



~Witajcie kochani!

Po męczącym tygodniu w końcu nadszedł ten upragniony weekend :)
Mimo licznych sprawdzianów, które musiałam zaliczyć w tym tygodniu, udało mi się przeczytać ciekawą pozycję, o której chciałabym coś nie coś Wam opowidzieć :)

Zapraszam!








Autor: Kimberly McCreight
Tytuł: "Outliersi"
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 11 stycznia 2017














„Outliersi” to jedna z tych książek, o których nie da się nie słyszeć. Reklama na Youtubie, która przez pewien czas ciągle mnie prześladowała, plus ten ciągły rozgłos o tej książce w świecie blogosfery jak i na wielu portalach literackich sprawiły, że byłam ogromnie zaintrygowana tą pozycją. Wobec tak wielkiego szumu wokół tej pozycji, miałam wygórowane oczekiwanie co do jej treści. Na całe szczęście, autorka mnie nie rozczarowała, wręcz przeciwnie – pozytywnie zaskoczyła i sprawiła, że zdecydowanie chcę więcej …



Wszystko zaczyna się od SMS-a: Wylie, błagam, pomóż mi.

Wylie nie rozmawiała z Cassie od ich ostatniej kłótni ponad tydzień temu. Ale to nieistotne. Cassie ma problemy, więc Wylie postanawia uratować swoją najlepszą przyjaciółkę przed nią samą.
Ale tym razem jest inaczej. Zamiast powiedzieć Wylie, gdzie jest, Cassie wysyła tajemniczo brzmiące wskazówki. W dodatku nie prosi jej, żeby przyjechała sama, tylko wysyła do niej Jaspera. Wylie nie ufa chłopakowi, który sprowadził jej przyjaciółkę na złą drogę, ale nie ma wyboru – musi z nim jechać.
Odnalezienie Cassie bardzo szybko przeradza się z trudnego zadania w niebezpieczną misję. Im dalej jadą na północ, w głąb gęstych lasów Maine, tym silniej odzywa się w Wylie przeczucie, że coś jest bardzo nie tak. Czego Cassie im nie mówi? I czy odnalezienie jej nie będzie dopiero początkiem czegoś znacznie gorszego?




Sięgając po tą książkę nie spodziewałam się żadnych rewelacji. Zwykła młodzieżówka, napisana według klasycznego schematu, które w dzisiejszych czasach oblegają wręcz półki każdej księgarni i biblioteki. Z jednej strony, „Outliersi” jest jedną z tych książek, ale z drugiej strony jest to pozycja, która na dłużej w pamięci, intryguje i zdecydowanie trzyma w napięciu aż do ostatnich stron.



Pani McCreight stworzyła ciekawą i spójną fabułę, która w odpowiednich momentach trzyma nas w napięciu i niepewności. Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w czytaniu. Książka ta może i nie należy do jakiś wybitnych pozycji, nie mniej jednak uważam, że jest przemyślana i dobrze napisana. Były momenty, gdzie autorka mnie zaskakiwała, ale bywały też takie, które były niestety dość przewidywalne.



Wykreowani przez pisarkę bohaterowie, raczej nie wyróżniają się zbytnio od innych postaci z książek tego gatunku. Główną bohaterkę nie darzyłam zbyt wielką sympatią. Była dla mnie zbyt irytująca. Brakowało jej charyzmy. Większość jej myśli, przemyśleń była dla mnie na poziomie głupiutkiej nastolatki. Jej przyjaciółka, Cassie, również nie należy do jakiś wyjątkowych postaci. Wyszczekana buntowniczka, która po jakimś czasie zauważa swoje błędy i postanawia się zmienić. Jasne. Jaspera nawet polubiłam, choć nie sądzę by zagościł w mojej pamięci na dłuższy okres.



Cała historia zakończyła się w dość kulminacyjnym momencie, dzięki czemu autorki zostawiła sobie otwarte drzwiczki do drugiej części. Jak na razie nie obiła mi się o uszy żadna informacja dotycząca kolejnej części. Zapewne jednak, gdy ukaże się ona na rynku wydawniczym, sięgnę po nią, by poznać dalsze losy tych bohaterów.


Książka zdecydowanie przyciąga uwagę większości potencjalnych czytelników dzięki swej okładce. Jest tajemnicza, nieco mroczna i oddaje charakter tej historii. Nie mogę zrozumieć tylko jednej rzeczy. Tytuł brzmi „Outliersi”, ale w książce, liczba mnoga brzmi „outlierzy”. Która wersja jest poprawna? Tego nie wiem. Może autorka oświeci mnie w kolejnej części.



Podsumowując, „Outliersi” to lekka, przemyślana i ciekawa książka, która swoją treścią „przemówi” raczej do grona tych młodszych czytelników – młodzieży. Uważam, że fabuła jest na tyle ciekawa, by czytelnik mógł w pełni się zrelaksować podczas czytania. Polecam!






Moja ocena: 7/10



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca 






Ktoś z Was już czytał? Co sądzicie?





Girl from Stars

6 komentarzy:

  1. Książka już od jakiegoś czasu tkwi na mojej chciej-liście. Ciekawe jakie wrażenie wywoła na mnie :)

    www.worldbysabina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o tej książce nie słyszałam.Teraz dopiero zapoznałam się z twoją recenzję i chciałabym ją przeczytać. W sumie coś dla mnie.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że zapoznasz się też z moją opinią na temat Chłopak, który chciał zacząć od nowa. :)
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/03/chopak-ktory-chcia-zaczac-od-nowa.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się naprawdę ciekawa. Koniecznie będę musiała po nią sięgnąć. :)
    Choć jakoś mi ten tytuł się nie podoba...
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce, ale jeszcze się na nią nie zdecydowałam, chyba trzeba to zmienić i w końcu muszę ją przeczytać ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną ochotę na tą książkę! Oby udało mi się ją jak najszybciej upolować :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń