środa, 23 września 2026

[721] Elizabeth Arnott - "Klub żon seryjnych morderców"

 

~Witajcie kochani!

Jaka ostatnio przeczytana przez Was książka Was rozczarowała? ♥







Autor: Elizabeth Arnott
Tytuł: "Klub żon seryjnych morderców"
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Poznańskie 
Data premiery: 12 sierpnia 2026






Beverley – była modelka, matka dwójki dzieci. Jej były mąż, akwizytor, zamordował siedem kobiet. Elsie – ambitna dziennikarka. Jej eks, nauczyciel, śledził i mordował swoje uczennice. Margot – błyskotliwa, odważna i zadziorna. Jej były, polityk, zabijał z nudów. Chociaż wszyscy rozmawiają o nich za ich plecami, nikt nie pyta je o strach ani o poczucie winy. Beverley, Elsie i Margot wiedzą już, że to piętno nie znika. Można tylko zdecydować, co się z nim zrobi. Gdy w okolicach spokojnego Berryview w Kalifornii zaczynają ginąć młode kobiety – studentka, cheerleaderka, modelka – a policja konsekwentnie ignoruje powiązania między sprawami, trzy przyjaciółki postanawiają wziąć śledztwo w swoje ręce.

***

Lata 60. Kalifornia. Już samo miejsce i czas akcji nadawało tej powieści fajny klimat, a jej opis od razu przyciągnął moją uwagę. I myślę, że nie tylko moją. Szkoda tylko, że jak na tak ciekawy pomysł na historię, wykonanie wypadło aż tak kiepsko.

Ciężko tę powieść przypisać do jednego, konkretnego gatunku, bowiem przez pierwsze 75% książki bliżej jej do obyczajówki, natomiast ostatnie 25% jest bardziej zbliżone do kryminału. Przebrnięcie przez pierwszą połowę książki stanowiło dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie.

W tej powieści dominuje motyw społecznego napiętnowania kobiet, za zbrodnie popełnione przez ich mężów, a cała historia ma dość mocno feministyczny wydźwięk. Bije od niej tzw. „girl power”, głównie za sprawą trzech głównych bohaterek. Każda z nich jest inna, natomiast łączy je „łatka żony mordercy”. Próbowałam odnaleźć jakąś nić sympatii do którejkolwiek z nich, ale poległam. Zwyczajnie do mnie nie przemówiły te bohaterki. Do tego zabrakło mi trochę więcej szczegółów dotyczących ich mężów.

Końcówka była dla mnie zaskoczeniem, choć wydaje mi się, że wynikło to głównie z faktu, że nie potrafiłam zaangażować się w tę historię i bardziej się skupić podczas jej lektury. Bo rozwiązanie zagadki tajemniczych morderstw nie było znowu takie trudne.

Tak naprawdę doczytałam ją tylko dlatego, że byłam ciekawa jak się skończy. Nie wzbudziła ona we mnie żadnych emocji.







Moja ocena: 4/10






Czytaliście? A może macie w planach? ♥





Girl from Stars

1 komentarz:

  1. Kiedyś planowałam, ale coraz więcej negatywnych recenzji się pojawia i chyba sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń