piątek, 10 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Elizabeth Craft, Shea Olsen - "Flower. Jak kwiat"



~Witajcie kochani!


Przede mną ostatni weekend ferii. Jestem tym faktem załamana. Przede mną jeszcze tyle ciekawych książek :/
Trudno.
Olać naukę! Będę czytać :D

A na dziś - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA romansu dla młodzieży :)

Zapraszam :D





Autor: Elizabeth Craft, Shea Olsen
Tytuł: "Flower. Jak kwiat"
Ilość stron: 333
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 15 luty 2017









Co jest najlepszym sposobem na oderwanie się od szarej rzeczywistości, przepełnionej kłamstwami i ciągłą monotonią? Oczywiście książka. Tym razem postawiłam na klasyczny, młodzieżowy romans, w którym główną rolę odgrywają: książkowa wersja Justina Biebiera oraz współczesna wersja Kopciuszka …



Ona miała plan. Wtedy spotkała jego…

Osiemnastoletniej Charlotte nie w głowie chłopaki, randki i wielkie miłości. Ma jasno określony plan i dopnie swego. Pójdzie na studia, zrobi karierę, udowodni coś rodzinie, a przede wszystkim sobie. Przecież zawsze wiedziała, czego chce, a zwłaszcza, czego chce uniknąć – głupich, nastoletnich zauroczeń, złamanego serca, niechcianej ciąży. Gdy w jej życiu pojawia się ON, nagle o wszystkim zapomina…
A zjawia się znikąd. Wkracza do jej świata bez uprzedzenia czy pytania. Z dnia na dzień wywraca jej poukładane życie do góry nogami. Ale takim chłopakom się nie odmawia. Tate jest przystojny i pewny siebie. Ma niski, zmysłowy głos, za którym – jak się okazuje – kryje się niejedna tajemnica. Czy Charlotte go posłucha? (Którego głosu posłucha Charlotte? Tate’a czy swojego serca?)
Flower jest historią uczucia, które nie powinno rozkwitnąć. To zderzenie dwóch, zupełnie różnych światów. To w końcu miłość, która – jak zwykle – przychodzi niespodziewanie i przynosi ze sobą trzęsienie ziemi.




Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, po przeczytaniu „Flower. Jak kwiat” to stwierdzenie, że historia zawarta w tej książce jest całkiem podobna do tych wszystkich fan fiction, które ostatnimi czasy, coraz częściej czytam na Wattpadzie. Bogaty i przystojny idol nastolatek zakochuje się w szarej myszcze, której życiowym celem jest zdobycie jak najlepszych ocen i dostanie się do uczelni Standford.



Styl pisania autorek jest bardzo dobry, książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Nie mniej jednak, fabuła jest dość oklepana. Takich historyjek mamy aktualnie na rynku wydawniczym mnóstwo. Autorki w zasadzie nie zaskoczyły mnie niczym w tej historii. Owszem, książkę czyta się przyjemnie, ale jest to tylko lekka opowiastka na jeden wieczór.



Tak jak wcześniej już wspomniałam, wykreowani przez autorki bohaterowie, nie należą do grona tych wyjątkowych postaci, które na długo pozostają w naszej pamięci. Tate, to klasyczny „młody Bóg”, który potrafi skraść serce każdej dziewczyny. Klasyk. A główna bohaterka? Charlotte? Początkowo myślałam, że jest w sumie dość podobna do mnie i nawet trochę ją polubiłam. Niestety, jej późniejsze zachowanie: desperackie czyny, które miały na celu zatrzymanie tego faceta przy sobie i takie … „gimbusiarskie” zachowania,  (mimo iż główna bohaterka miała 18 lat) doprowadzały mnie do białej gorączki. Największą sympatia obdarzyłam Carlosa, przyjaciela głównej bohaterki. Niestety, autorki nie poświęciły mu zbyt wiele uwagi w tej książce. Szkoda.



Książka ma bardzo ładną okładkę, która według mnie przyciąga wzrok. Trochę irytujące dla mnie były te śnieżnobiałe kartki, które swoim blaskiem aż mnie oślepiały. Ale to tylko taki mój mały czytelniczy fetysz. Ogromne brawa dla tłumacza tej historii, który angielskie słowo „T-shirt” przetłumaczył na „tiszert”. Uśmiałam się przy tym do łez.



Podsumowując, „Flower. Jak kwiat” to lekka i przyjemna opowiastka na jeden wieczór. Nie wniosła ona niczego szczególnego do mojego życia. W zasadzie, nawet tej historii nie przeżyłam jakoś tak głębiej. Nie była ona jednak aż tak zła, bym miała Was do niej zniechęcać. Wręcz przeciwnie – przeczytajcie i dajcie znać, co o niej sądzicie.






Moja ocena: 6/10



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.





Premiera książki zaplanowana jest na 15 lutego 2017 roku.




Ktoś z Was już czytał? 
Co sądzicie?


Przypominam o KONKURSIE WALENTYNKOWYM! :)

Girl from Stars


8 komentarzy:

  1. Nie sądzę bym sięgnęła po tą książkę. Nie dość, że nie często czytam takie powieści, uważam iż jest wiele lepszych pozycji w kolejce.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na konkurs: http://niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com/2017/02/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na tą książkę. Ale mnie zaciekawiłaś ^^

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale widzę, że zapowiada się całkiem nieźle :) Będę ją miała na uwadze, myślę, że dam jej szansę i wkrótce po nią sięgnę.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już jest na liście, ale na trochę późniejsze czytanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A już jak widziałam jej zdjęcia na insta to miałam ochotę ale teraz chyba ona trochę osłabła

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety ferii nie mam, ale cieszę się chociaż tygodniową przerwą międzysemestralną :D. Co do książki, zaciekawiła mnie. Jestem ciekawa tego, jak zostanie odebrana w blogosferze po premierze :)

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zwróciłam większej wagi na tą książkę, ale myślę że to ciekawa propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka przykuwa uwagę, jednak historia już nie bardzo. Może kiedyś po nią sięgnę, ale póki co w planach mam inne książki :)

    OdpowiedzUsuń