~Witajcie kochani!
Kto z Was ma ochotę na jakiś dobry romans?
Taki klasyczny, dobry romans, owiany nutką pożądania i namiętności?
Ze szczyptą tajemnic i sekretów?
W takim razie odsyłam do recenzji "To, co najważniejsze" :)
Autor: Samantha Young
Tytuł: "To, co najważniejsze"
Ilość stron: 412
Wydawnictwo: Burda Książki
Data premiery: 12 stycznia 2017
Czym powinien charakteryzować się dobry romans? Zachwycającą
okładką, zapadającym w pamięci tytule i oczywiście świetną fabułą, która
wciągnie nas do tego stopnia, że nie będziemy mogli odkleić się od fotela, póki
nie zobaczymy ostatniej strony. Gdy zobaczyłam okładkę książki „To, co
najważniejsze” moje zainteresowanie wynosiło 60%. Gdy przeczytałam stopkę z
tyłu okładki wynosiło już 99,9% . Zdobycie jej, było więc tylko kwestią czasu …
Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie
dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa
miłość...
Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich
podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika
związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej
bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego
Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę
swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel
miejscowego baru.
Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co
najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie,
który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica
przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne
przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed
bliskim związkiem.
Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć,
Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.
Pierwszą moją myślą, gdy książka „To, co najważniejsze”
trafiła w moje ręce było: „Rewelacyjna okładka!”. Mimo iż okładki tego typu
przeważnie do mnie nie przemawiają, to ta grafika naprawdę przypadła mi do gustu.
Zanim na dobre rozpoczęłam lekturę, zerknęłam na opinie blogerów i portali.
Byłam załamana, gdy zobaczyłam komentarz od USA Today: „Mocno przesycona
erotyzmem … Gorąco polecam!”. Spodziewałam się dobrze skonstruowanego romansu a
nie jakiegoś tandetnego erotyku, w którym główni bohaterowie wprost nie mogą się
od siebie odkleić i współżyją ze sobą co drugą stronę … Na całe szczęście
autorka pozytywnie mnie zaskoczyła.
Powieść „To, co najważniejsze” jest jak na razie początkiem
mojej przygody z tą autorką. Mimo iż dużo dobrego słyszałam o jej twórczością,
to jakoś nie było okazji by przekonać się o tym na własnej skórze. Cieszę się,
że autorka nie umieściła na pierwszym planie tej historii scen łóżkowych. Dzięki
temu historia miłości głównych bohaterów nie była jakąś tandetną opowiastką,
kipiącą aż od nadmiaru scen współżycia. Niech Was to jednak nie zmyli. Bo sceny
łóżkowe były. Różnica polega tylko na tym, że autorka doskonale wiedziała w
którym momencie je wpleść.
Fabuła całej historii została dobrze przemyślana, choć jak
dla mnie niektóre wątki powinny być bardziej rozbudowane. Bardzo zaintrygował
mnie wątek Bailey & Vaughn. Ich relacje nie były dla mnie do końca jasne i
żałuję, że autorka w zasadzie porzuciła ten wątek … Chyba, że w ten sposób
zostawiła sobie otwarte drzwi, by kontynuować opowiadanie losów mieszkańców
Hartwell …
Autorka posiada świetny styl pisania. Mimo tego, że książka
ma ponad 400 stron, to powieść tą czyta się naprawdę szybko i z dużą
przyjemnością. Pani Young w odpowiednich momentach umiała budzić napięcie,
które sprawiało, że nie potrafiłam się oderwać od książki.
Może i ta książka nie należy do jakiś wybitnych pozycji, to
jednak uważam, że warto po nią sięgnąć. „To, co najważniejsze” to dobrze
przemyślany romans, z wplecionymi tajemnicami i sekretami oraz owiany nutką
pożądania i namiętności. Gorąco polecam!
Moja ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziekuję Wydawnictwu Burda Książki.
Kto z Was czytał? Co sądzicie?
Przypominam o trwającym KONKURSIE WALENTYNKOWYM! :)
Do wygrania atrakcyjne nagrody :)
Girl from Stars
Ocena wysoka, więc z chęcią się zainteresuję tą pozycją :) Sam opis wydaje się bardzo ciekawy, lubię takie książki więc mam nadzieję, że ta przypadnie mi do gustu. Dopisuję do listy i obserwuję.
OdpowiedzUsuńJustyna z livingbooksx.blogspot.com
Uwielbiam twórczość Samanthy :) Z chęcią sięgnę po ten tytuł :) pozdrawiam i zapraszam do siebie goszaczyta.blogspot.com
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja zachęcająca do zakupu tej książki, trzeba uzbierać pieniążki i ją zdobyć :)
OdpowiedzUsuńTa książka chodzi za mną już jakiś czas i na pewno postaram się zaopatrzyć we własny egzemplarz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Współczesne romanse są ostatnio robione tak bardzo na jedno kopyto, że aż się odechciewa. Dlatego cieszę się, że ta książka jest porządnie przemyślana i fabuła sprawia, że czytelnik nie może się oderwać. Raczej nie czytuję ostatnio romansów, ale kto wie ;)
OdpowiedzUsuńKsiążka wydaje się ciekawa, ale chyba nie dla mnie. Może kiedyś sięgnę, gdy będę miała ochotę na romans, jednak nie jestem wielką fanką tego gatunku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Zapraszam! :)
http://sunny-snowflake.blogspot.com/
Jestem chętna ;)
OdpowiedzUsuńhttp://justboooks.blogspot.com/
Nie czytałam nic tej autorki, ale kuszą mnie jej książki :)
OdpowiedzUsuńSłyszę o niej dużo pozytywnych opinii, ale sama nie jestem jakoś bardzo przekonana. Lubię historie romantyczne, ale do tej mnie jakoś nie ciągnie! :(
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do mnie! Piękny blog! x
http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/02/przeglad-seriali-riverdale.html
Romans to niekoniecznie gatunek, po jaki najczęściej sięgam, ale kto wie? Może za jakis czas :)
OdpowiedzUsuńPrzekonałaś mnie! Nie byłam pewna, czy w ogóle chcę to czytać, bo romansów tego typu na pierwszy rzut oka jest mnóstwo i ciężko znaleźć coś dobrego. Ale jednak na to się skuszę :)
OdpowiedzUsuńObsession With Books