wtorek, 25 lipca 2017

Audrey Carlan - "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień. Maj. Czerwiec"



~Witajcie kochani!

Zazwyczaj gdy pierwszy tom serii nie do końca przypada mi do gustu, to nie sięgam po kontynuację. Jednak w "Dziewczynie na miesiąc", (pomimo dużego rozczarowania pierwszym tomem) było to "coś", co sprawiło, że musiałam, po prostu MUSIAŁAM sięgnąć po kontynuację, by wiedzieć co się dalej działo...
Na szczęście II tom był zdecydowanie ciekawszy niż I :)
Zapraszam na recenzję :D




Autor: Audrey Carlan
Tytuł: "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień. Maj. Czerwiec"
Ilość stron: 436
Wydawnictwo: Edipresse 
Data premiery: 11 kwietnia 2017









Recenzję poprzedniej części znajdziecie TUTAJ :)



Po dość dużym rozczarowaniu, jakie nastąpiło po lekturze I części serii „Dziewczyna na miesiąc”, do kolejnego tomu podeszłam z dużym dystansem. Zapewne gdyby nie pozytywne opinie na temat II tomu, w którym to (rzekomo) autorka zrobiła duży postęp, z pewnością nie sięgnęłabym po kontynuację. Skoro jednak II część podobna jest lepsza, to dlaczego nie zaryzykować?



Mia Saunders musi zdobyć MILION DOLARÓW. Taką sumę pożyczył jej ojciec, a teraz został pobity i zapadł w śpiączkę. Mia musi spłacić ten dług, żeby uratować swoją rodzinę przed wierzycielami. Aby mieć pieniądze na kolejne raty, zatrudnia się jako ekskluzywna dziewczyna do towarzystwa. Co oznacza, że dotrzymuje towarzystwa bogatym i wpływowym mężczyznom. Jest wynajmowana co miesiąc i na miesiąc. Była już w Malibu z przystojnym reżyserem, w Seattle została muzą znanego malarza, a w Chicago wcieliła się w rolę narzeczonej włoskiego restauratora.
Kolejne miesiące Dziewczyny na miesiąc zapowiadają się ekscytująco i zaskakująco.
Baseball, piwo i hot boy w kwietniu, a to za sprawą Masona „Mace’a” Murphy’ego najlepszego miotacza w drużynie Boston Red Sox. Niedojrzały, arogancki, zarozumiały, irytujący, ale też utalentowany sportowiec musi się ustatkować, żeby pozyskać nowych reklamodawców i fanów. Mia ma wpłynąć na zmianę jego wizerunku.
Stroje kąpielowe, słońce, surfing i seksowny Samoańczyk, a wszystko na wyspie Oahu, na Hawajach, gdzie wyrusza Mia w maju, aby być modelką w kampanii strojów kąpielowych znanego projektanta mody Angela D'Amico, który chce pokazać światu, że piękno nie zależy od rozmiaru.
Polityka, falliczne rzeźby i dość kobiet. Tak, to wszystko w czerwcu w Waszyngtonie, ramię w ramię z dużo starszym Warrenem Shipleyem, jednym z najbogatszych ludzi na świecie.



Na samym początku muszę przyznać, iż faktycznie II tom jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Mimo iż wciąż nie jest to wybitna pozycja, to jednak tym razem, nie miałam ochoty wyrzucić jej przez okno, tak jak w przypadku I części.



Dużym zaskoczeniem była dla mnie fabuła. Tym razem autorka postawiła na coś więcej, niż tylko „życie łóżkowe” głównej bohaterki. Autorka w II części rozwinęła wątek rodziny Mii, a w głównej mierze jej siostry – Maddy. Ponadto większą uwagę poświęciła opisom miejsc w jakich główna bohaterka przebywała, a także jej emocjom, jakie jej towarzyszyły podczas tych trzech miesięcy.



Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to wciąż jest dla mnie niezwykle irytująca, choć zdecydowanie w mniejszym stopniu niż w poprzedniej części. Wciąż nie rozumiem tych relacji, jakie łączą ją z Wesem. Osobiście dla mnie, miesiąc znajomości, opierającej się w głównej mierze na seksie to nie jest miłość. Bohaterka dostarczyła mi wielką dawkę śmiechu. Jej przemyślenia nad tym, czy kocha tego faceta czy też nie, dostarczyły mi wielką dawkę endorfiny, która wystarczy mi do końca tygodnia.



Styl pisania autorki pozostał niezmiennie lekki i przyjemny w czytaniu. Pomimo tego, że książka liczy sobie ponad czterysta stron, to jednak mi w zupełności wystarczyły dwa wieczory na poznanie tej historii.



Cała ta seria jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Co prawda nie jest to może wybitna pozycja, ale jednak ta historia ma to coś w sobie, co sprawia, że nie potrafisz odłożyć książki, czy też przerwać lekturę w połowie serii, gdyż za bardzo nęci Cię, co będzie dalej. Tak jest przynajmniej w moim przypadku.



Z ręką na sercu mogę śmiało przyznać, że autorka robi postępy. Mam nadzieję, że w III tomie zaskoczy mnie równie pozytywnie jak tym razem. Z czystym sumieniem mogę dać o stopień wyższą ocenę II części. Kto wie? Może III część zasłuży na siódemkę?







Moja ocena: 6/10





Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Edipresse.







Mój wakacyjny TBR przedstawia się następująco:







Ktoś z Was czytał tą serię? Co sądzicie?
Czy Was tak samo irytuje Mia? :D




Girl from Stars

3 komentarze:

  1. Jeśli jest zdecydowanie lepszy, to muszę go zdecydowanie przeczytać :) Pierwszy faktycznie taki sobie, ale intryguje mnie, co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie w sumie co będzie dalej :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nieszczególnie chcę sięgnąć po te książki, chyba jednak nie mój klimat...

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń