środa, 17 sierpnia 2016

"Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować"



~Witajcie kochani!

Jeśli jeszcze nie jesteście świadomi, tego co się zbliża, to ja Was uświadomię! :D
Zostały nam równo 2 tygodnie do końca wakacji! Więc, jeśli macie jeszcze jakieś wakacyjne plany, marzenia, których jeszcze nie zdążyliście zrealizować, to radzę się pospieszyć! :)
A na dziś recenzja jednego z "bestsellerów wśród młodzieży" :) Zapraszam do czytania i komentowania! :) 











Autor: Veronica Roth
Tytuł: "Niezgodna"
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: AMBER
Data premiery: 30 grudnia 2014










Znacie to uczucie, gdy najpierw obejrzycie ekranizację książki, a dopiero potem ją czytacie i nie umiecie spojrzeć osobno na te dwie, różne wersje? Ja niestety mam taki problem. Dlatego też, zawsze staram trzymać się reguły: „Najpierw książka, potem film”. W przypadku „Niezgodnej” złamałam jednak tą regułę… Po obejrzeniu pierwszej części trylogii byłam nią szczerze zachwycona! Dlatego też postanowiłam sięgnąć po książkę, która stała się inspiracją dla producentów tego filmu. Niestety, po zakończeniu lektury nie byłam zbyt usatysfakcjonowana…

Altruizm ( bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony. Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji jest Niezgodny i musi być wyeliminowany…
Szesnastoletnia Beatrice dokonuje wyboru, który zaskoczy wszystkich, nawet ją samą. Porzuca Altruizm i swoją rodzinę, by jako Tris stać się twardą, niebezpieczną Nieustraszoną. Będzie musiała przejść brutalne szkolenie, zmierzyć się z swoimi najgłębszymi lękami, nauczyć się ufać innym nowicjuszom i przekonać się, czy w nowym życiu, jakie wybrała, jest miejsce na miłość.
Tymczasem wybucha krwawa walka między frakcjami. A Tris ma tajemnicę, której musi strzec przed wszystkimi, bo wie, że jej odkrycie oznacza dla niej śmierć…

Na samym początku muszę przyznać, że wiem, że ekranizacje książek zawsze różnią się od danych pozycji. Przeważnie jednak są to mało znaczące zmiany, które łatwo można zaakceptować. Jednak podczas czytania „Niezgodnej”,  towarzyszyło mi ogromne zdziwienie, bo książka a film to DWIE RÓŻNE HISTORIE. I choć wiem, że zawsze powinno się patrzeć osobno na książkę i osobno na film, to jednak różnice były tak uderzające, że podczas czytania porównywałam różnice i decydowałam, która wersja mi się bardziej podobała. Mogę śmiało stwierdzić, że wersja filmowa bardziej mnie do siebie przekonała.

Co do stylu pisania autorki, jest on łatwy i dość przyjemny w czytaniu, jak w przypadku każdej młodzieżówki. Wykreowane przez autorkę postacie są ciekawe i na swój sposób intrygujące. Mimo tego, nie polubiłam zbytnio głównej bohaterki, gdyż była dla mnie niesamowicie irytująca i wkurzająca. Moje serce jednak zdecydowanie zdobył Cztery. Ta jego tajemniczość, odwaga i pewność siebie sprawiło, że stał się moim kolejnym książkowym mężem ;) .

To, co najbardziej zirytowało mnie w tej książce to porównanie „Niezgodnej” z „Igrzyskami śmierci” i zakończenie książki. Czytałam trylogię Igrzysk parę lat temu i to były jedne z najlepszych książek jakie w życiu przeczytałam. Porównanie „Niezgodnej” do „Igrzysk śmierci” jest jak dla mnie przesadzone i nie na miejscu. Co do zakończenia, to muszę przyznać, że dawno, żadne zakończenie książki mnie tak bardzo nie wkurzyło i zirytowało jak w  przypadku „Niezgodnej”. To zakończenie, które pamiętam z filmu niesamowicie trzymało napięcie, było wciągające (tak, jak i cały film) i zachęciło mnie do obejrzenia kolejnej części. A zakończenie w książce? To zakończenie było tak banalne, proste i głupie, że śmiem twierdzić, że autorce naprawdę nie chciało się już pisać pod koniec „swojego dzieła”. To było jedno z najgorszych zakończeń, jakie w życiu czytałam.

W 2014 roku powstał film na podstawie książki. Główne role odegrali Shailene Woodley i Theo James, którego w tym filmie po prostu nie da się nie pokochać <3 Film gorąco polecam, a książkę? Daję Wam wolną rękę :D 



Moja ocena: 6/10





Kto z Was czytał?
Jak oceniacie twórczość pani Roth?




Przypominam o trwającym na moim blogu KONKURSIE ! :)
Kto jeszcze się nie zgłosił, serdecznie zapraszam do wzięcia udziału :)
Do wygrania atrakcyjne nagrody! :D




Girl from Stars

11 komentarzy:

  1. Muszę obejrzeć film. Również czasem mam tak, że ekranizacja podoba mi się bardziej. ;D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części, ale drugą i trzecią owszem. Za to oglądałam wszystkie części ekranizacji i zdecydowanie wolę wersję książkową.
    W ekranizacji miałam wrażenie, że tylko imiona są takie same a reszta to zupełnie co innego a lubię gdy oglądam to, co przeczytałam a nie w ogóle inną historię. (Choćby to, że Tris w Wiernej (książce) zginęła na końcu, a w filmie żyła nadal)

    http://somethingfromula.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to była pierwsza część "Wiernej", którą podzielili na dwie, jak HP i Igrzyska. Choć z tego co słyszałam wycofali się z kręcenia tej drugiej części, bo filmy są niekasowe :P

      Usuń
  3. Chyba szybciej obejrzę film, a szkoda, bo z taką fabułą można bylo stworzyć dobrą książkę ;)
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też niestety najpierw obejrzałam film, ale to z powodu, że było to na nocnych michałach i wtedy jeszcze nie wiedziałam że istnieje taka książka. Mimo to przeczytałam potem książkę i bardzo mi się podobała. Zarówno książka jak i film były świetne. Nawet moje dwie przyjaciółki które są typowymi nieukami, a książki to dla nich zwykła rzecz po raz pierwszy przeczytały książkę i to była właśnie niezgodna i one również ją pokochały. Moim zdaniem książka też jest świetna, ale czytałam to i oglądałam tak dawno, że nie pamiętam szczegółów, ale chyba obie rzeczy sobie odświeżę :)
    Świetna recenzja :D Bardzo miło się czytało :)
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam całą trylogię i pierwszy tom był zdecydowanie najlepszy - potem było już tylko gorzej... Co do bohaterów, to mnie także spodobał się Cztery, tym bardziej, że aktor grający go w filmie jest cudowny :D
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam i według mnie ksiażka jest zwyczajnie słaba. Szału nie ma, niczego nie urywa. Podobnie jak Tobie, bardziej podobała mi się ekranizacja :)
    Kocham "Igrzyska...", jedna z lepszych ksiażek jakie kiedykolwiek czytałam !

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie pierwszy tom bardzo się podobał. Seria wydawała się mieć ręce i nogi. Niestety, im dalej tym gorzej. A "Wierna" to już katastrofa. Nie wiem co się stało, ale nie, nie, nie! "Niezgodna" to dobra książka ale jako książka jednotomowa. Jako seria - zdecydowanie kiepska.
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezgodną czytałam za sprawą pewnej zdobyczy na arosie, całej trylogii w jednym tomie za naprawdę niewielką cenę. Spodobała mi się ona jednak bardziej niż Tobie. Zaczęło się od filmu i masz rację, to dwie inne historie. Mnie ta opowieść nie irytowała, wręcz przeciwnie, sprawiła, że chciałam sięgnąć po tom kolejny, ale że lubię robić sobie zaległości, wciąż z tym zwlekam.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  9. http://analiza-cyklu-niezgodna.blogspot.com/2016/07/rozdzia-1-i-2.html

    To ja to tylko tu zostawię...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czytałam Niezgodną a potem obejrzałam film. I chociaż czytałam to pod koniec zeszłego roku, to...teraz nawet nie pamiętam dokładnie jej zakończenia :p podeszłam do niej z całkiem dużą rezerwą. Była całkiem dobra, taka na odmóżdżenie ;) Nie porwała ani nie zachwyciła mnie lecz muszę jej oddać to, że wciągała :D a teraz zastanawiam się, kiedy przeczytam drugą część :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń