niedziela, 22 stycznia 2017

Agnieszka Tomczyszyn - "Ezotero. Córka wiatru"


~Witajcie kochani!

Weekend już praktycznie za nami, od jutra po raz kolejny wrócimy do szarej rzeczywitości - w moim przypadku do szarej  rzeczywistości szkolnej :D
Pocieszam się faktem, że to już ostatni tydzień - potem już tylko dwa tygodnie wymarzonej przerwy, czyli ferie :)
Książki do czytania już zamówione, także w ferie nudzić sie nie powinnam :)

A dzisiaj, zapraszam Was na recenzję książki, która w zasadzie powinna się pojawić tutaj już dawno temu, nie mniej jednak moje zabieganie i roztrzepanie sprawiło, że pojawiła się ona dopiero dziś :)

Zapraszam ! :)






Autor: Agnieszka Tomczyszyn
Tytuł: "Ezotero. Córka wiatru"
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Kobiece

Data premiery: 17 czerwca 2015






     Z panią Agnieszką Tomczyszyn miałam już do czynienia, podczas lektury „Prawa pierwszych połączeń”. Mimo mojej niechęci do literatury polskiej, książkę odebrałam bardzo pozytywnie, dlatego postanowiłam przeczytać inne jej powieści. Wybór padł na „Ezotero. Córka wiatru”, która okazała się być debiutem pani Agnieszki …


Latte nigdy nie zastanawiała się nad przyszłością. Wydawało jej się, że przeszłość kryje wystarczająco wiele tajemnic. W poszukiwaniu miłości, przyjaźni i prawdy o swojej matce i sobie natrafiała wciąż na pytania bez odpowiedzi.

Czy człowiek ma wpływ na swoją przyszłość?
Czy mogąc poznać losy bliskich osób, bohaterka zrobi to bez mrugnięcia okiem?
Czy mistyka jest nierozerwalnym elementem nowoczesnego świata?
Ta wciągająca historia z pogranicza kryminału, fantasy i powieści obyczajowej przeniesie czytelników w ezoteryczny świat matki i córki, które łączy wszystko, a jeszcze więcej dzieli i każe zastanowić się nad tym, czy świat faktycznie jest taki, jakim go widzimy? A może rozwiązanie tajemnicy znajduje się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy…







Przyznam szczerze, że do chwili obecnej nie wiem do końca, jak ocenić tą książkę. Z jednej strony mi się podobała, ale z drugiej strony czegoś mi w tej książce zabrakło, choć nie potrafię określić czego. „Ezotero. Córka wiatru” to taka kulminacja wielu literackich wątków, m.in.: kryminalny, obyczajowy, fantasy oraz ezoteryczny. Czy taki misz masz wszystkiego jest dobrym zabiegiem literackim? W tym przypadku nie wyszło to nawet tak źle, choć niektóre wątki powinny być według mnie lepiej dopracowane.


Autorka wykreowała  ciekawych bohaterów – każdy z nich jest inny, każdy wzbudza w czytelniku inne emocje. Niektóre relacje między poszczególnymi bohaterami potoczyły się zupełnie inaczej niż w mojej wyobraźni, przez co do chwili obecnej czuję lekkie rozgoryczenie.






Książka przyciąga uwagę śliczną okładką. Oddaje ona ten magiczny i melancholijny klimat tej opowieści. Wydawnictwo MG wykonało świetną robotę. 


Tak jak już na początku wspominałam, przygodę z twórczością pani Agnieszki zaczęłam od „Praw pierwszych połączeń” i mogę śmiało stwierdzić, że autorka ta, posiada cechy naprawdę dobrze zapowiadającego się pisarza. Co prawda, „Ezotero. Córka wiatru” podobała mi się znacznie mniej niż „Prawo pierwszych połączeń”, co nie oznacza jednak że ta książka była zła. Była dobra. Ale nic poza tym.





Podsumowując, „Ezotero. Córka wiatru” to zwykła, lekka opowiastka na jeden wieczór. Nie jest to jakaś wybitna historia, która wewnętrznie cię rozstroi i sprawi, że nie będziesz mógł/mogła się pozbierać przez kilka dni. Ot, taka prosta historia skierowana raczej do młodszej grupy odbiorców.




Moja ocena: 6/10




Za możliwość przeczytania dziękuję:





Ktoś z Was czytał?
Jak oceniacie? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii ^^




Girl from Stars





2 komentarze:

  1. Czytałam Ezotero dosyć dawno- mnie denerwowały bardzo nazwy miast oraz niektóre imiona. Też stwierdziłam, że jest to dobra opowieść na jeden wieczór, ale myślę, że taki był właśnie zamiar autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, czekanie na ferie, znam to. Nie ma to jak ostatni sort, czekanie na wolne po prostu niszczy ;-;
    Książkę kiedyś minęłam w Empiku i od razu okładka zwróciła moją uwagę, przez chwilę nawet zastanawiałam się nad zakupem. Na szczęście nie nabyłam (kolejnej) książki i teraz czytając Twoją recenzję się cieszę bo choć ok, to raczej nie jest aż tak warta uwagi. :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń