niedziela, 9 kwietnia 2017

Mindy Mejia - "Ostatnia rola Hattie"



~Witajcie kochani!


Weekend już praktycznie za nami :/ Pocieszam się myślą, że święta tuż, tuż, a więc szykuje się dłuższa przerwa :)

Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję książki "Ostatnia rola Hattie". Zapraszam!






Autor: Mindy Mejia 
Tytuł: "Ostatnia rola Hattie"
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Burda Książki 
Data premiery: 15 marca 2017









Nie tak dawno pewna osoba powiedziała mi, że jeśli mam ochotę na dobry kryminał, to zdecydowanie powinnam sięgnąć po książkę, którą napisał mężczyzna. Ponoć kobieta jest zbyt delikatna, by idealnie oddać brutalny charakter opowieści tego gatunku. Po krótkiej analizie przeczytanych przeze mnie kryminałów doszłam do wniosku, że faktycznie jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. „Ostatnia rola Hattie” utwierdziła mnie w tym przekonaniu …



Klimatyczny, mroczny thriller – jak połączenie "Miasteczka Twin Peaks" i "Fargo".

Wszyscy sądzili, że znają Hattie Hoffman. Kiedy została zamordowana, okazało się, jak bardzo się mylili. 
Pełen zaskakujących zwrotów akcji thriller stanowi rekonstrukcję jednego roku z życia niebezpiecznie hipnotyzującej dziewczyny, podczas którego na jaw wychodzą najmroczniejsze sekrety małego miasteczka, a ona małymi krokami coraz bardziej się zbliża do własnej śmierci.
Hattie Hoffman, uczennica ostatniej klasy liceum, przez całe życie odgrywa rozmaite role: dobrej uczennicy, dobrej córki, dobrej obywatelki. Kiedy w dniu premiery szkolnego przedstawienia zostaje znaleziona martwa, tragedia ta wstrząsa całą społecznością miasteczka. Del Goodman, miejscowy szeryf i jednocześnie przyjaciel rodziny Hoffmanów, przysięga, że odnajdzie zabójcę dziewczyny, ale prowadzone przez niego śledztwo przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Wygląda na to, że swój talent aktorski Hattie wykorzystywała nie tylko na scenie. Opowiedziana z punktu widzenia trzech osób – Dela, Hattie i nowego nauczyciela angielskiego, którego małżeństwo jest w rozsypce – powieść ta przeplata wspomnienia z ostatniego roku szkolnego Hattie z wydarzeniami, które doprowadziły ją do śmierci.
Sugestywna i ostra jak brzytwa, prezentuje cienką granicę dzielącą niewinność od tego, co karygodne, prawdziwą tożsamość od oszustwa. Czy miłość prowadzi do samopoznania – czy destrukcji?




Należę do grona tych, którzy uważają, że „jedno morderstwo kryminału nie czyni”. W tym „kryminale” brakowało mi tego, co najbardziej cenię sobie w tym gatunku: brutalność, morderstwa mrożące krew w żyłach, niezwykle szybko rozwijająca się akcja, strach i przerażenie bohaterów i na koniec – efektowne i niespodziewane rozwikłanie zagadki.



Po przeczytaniu opisu z okładki książki byłam przekonana, że w moje ręce trafił naprawdę dobry kryminał. Jednak opis z okładki a cała książka to dwie, jak dla mnie zupełnie inne historie. Nie zrozumiałam o co chodziło autorowi opisu z okładki, który napisał: „Na jaw wychodzą najmroczniejsze sekrety małego miasteczka” … Nie znalazłam nic, co mogłoby zaliczyć się do tych „najmroczniejszych sekretów” … Nasuwa mi się teraz pytanie czy osoba, która pisała ten opis, w ogóle przeczytała tą książkę … A może to po prostu zwykły chwyt marketingowy?



Osobiście dla mnie „Ostatnia rola Hattie” była bardziej thrillerem psychologicznym niż kryminałem. Autorka poświęciła najwięcej uwagi w tej książce, ukazaniu portretów psychologicznych bohaterów. Wyszło jej to bardzo dobrze, nie mniej jednak kryminał to kryminał. Brakowało mi tutaj rozlewu krwi, jakiegoś napięcia, które spowodowałoby, że akcja nie byłaby aż tak nudna.



Nie skreśliłam jednak tej książki już na samym początku, gdyż miałam nadzieję, że autorka zachwyci mnie jej zakończeniem. Niestety, spotkało mnie kolejne rozczarowanie, ponieważ autorka poszła na łatwiznę i zrobiła mordercę z kogoś, kto od samego początku był typowany na zabójcę.



Podsumowując, „Ostatnia rola Hattie” to przeciętny „kryminał” z nieskomplikowaną zagadką, którą każdy, nawet początkujący, czytelniczy detektyw może rozwikłać. Posiada ciekawy (choć dla niektórych może okazać się zbyt absurdalny) wątek miłosny, a jej główna bohaterka jest niezwykle intrygującą kobietą, noszącą wiele masek …







Moja ocena: 6/10



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




Ktoś z Was już czytał?
Co sądzicie?

Wolicie kryminały pisane przez kobiety czy mężczyzn? :)



Girl from Stars

3 komentarze:

  1. Mnie ta kryminalna brutalność nie kręci, wolę, gdy utwór ma tajemnicę ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka niestety nie dla mnie :c
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. spodziewałam się jednak trochę wyższej oceny, szkoda :(

    OdpowiedzUsuń