piątek, 5 maja 2017

Louise Doughty - "Mroczny zaułek"



~Witajcie kochani!

Długi weekend majowy powoli dobiega końca. Za dwa dni trzeba będzie wrócić do szarej, nudnej rzeczywistości szkolnej :)
Ale to dopiero za dwa dni :)
A na dziś przygotowałam dla Was recenzję pewnego thrillera. Zapraszam!







Autor: Louise Doughty
Tytuł: "Mroczny zaułek"
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Burda Książki
Data premiery: 15 lutego 2017






Tytuł bestsellera działa na ludzi na dwa, różne sposoby: całkowicie odrzuca od siebie czytelników lub przyciąga ich jak magnes. Osobiście należę do tej drugiej kategorii, nie mniej jednak dzięki takiemu tytułowi, stawiam poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż klasycznym pozycjom. Mam wobec nich nieco bardziej wygórowane oczekiwania i wiążę z nimi ogromne nadzieje na „czytelnicze objawienie”. Jak w roli bestsellera wypadł „Mroczny zaułek” Louise Doughty? Sprawdźcie sami…


Yvonne Carmichael ciężko pracowała, by zrealizować swoje ambicje i marzenia. Zrobiła zawrotną karierę w dziedzinie genetyki, ma piękny dom, udane małżeństwo i dwójkę dorosłych dzieci.

Jej ułożone życie wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia w Pałacu Westminsterskim ulega urokowi nieznajomego, fascynującego mężczyzny. Wybucha między nimi gwałtowny i namiętny romans, kontynuowany w mrocznych zaułkach Londynu, a Yvonne ryzykuje utratę wszystkiego, co miało dla niej jakąkolwiek wartość. Początkowo wierzy, że uda jej się oddzielić sekretny związek od codziennego życia, jednak brutalny akt przemocy, którego ofiarą pada na uniwersyteckim przyjęciu, krzyżuje jej plany i sprawia, że kobieta wpada w wir kłamstw i zbrodni. 
Gdy trafi na salę sądową, oskarżona o współudział w morderstwie, będzie musiała odtworzyć historię romansu, który doprowadził do jej zguby, i stawić czoła konsekwencjom swoich impulsywnych decyzji.



Podczas czytania pierwszej połowy tego thrillera bałam się, że dostałam „bestsellerowego gniota”, który jakimś dziwnym sposobem zyskał przychylność tak wielu czytelników. Byłam mocno zniesmaczona główną bohaterką, która mimo swojego dość „sędziwego” wieku wdała się w tak absurdalny romans. Było to ogromną sprzecznością dla wszystkich moich poglądów, dotyczących dojrzałych kobiet. Główna bohaterka nie zyskała mojej sympatii, wręcz przeciwnie. Należała ona do grupy tych kobiet, które porywają się w szalony wir namiętności, widzące tylko to, co dobre u swojego kochanka. A gdy coś pójdzie nie po ich myśli, to pochłania ich „otchłań rozpaczy”. Dla mnie jest to najgorszy obraz kobiety, jaki pisarz może ukazać w swej powieści.


Początek mojej przygody z tą powieścią był dość trudny. Mimo tego, że lubię thrillery psychologiczne to jednak cały czas w tych jej przemyśleniach coś się ze sobą gryzło. W jednym momencie główna bohaterka stwierdza, że nie powie swojej rodzinie o swoim romansie, dlatego że jest dla niej zbyt ważna i bardzo kocha męża, ale po chwili stwierdza, że ten romans jej się należy. Ta jej sprzeczność niektórych poglądów była naprawdę irytująca. Poza tym, pani Doughty z dojrzałej, ambitnej kobiety zrobiła nabuzowaną hormonami nastolatkę, która traci całe swoje logiczne myślenie pod wpływem zwykłego spojrzenia …


Pod względem całościowym nie mogę jednak ocenić źle tej książki, gdyż koncepcja autorki na tą historię jest naprawdę bardzo dobra. Sama realizacja także wyszła na plus, choć przez pierwszą połowę książki trochę się nudziłam. Brakowało mi jakiegoś dreszczyka emocji (na sam wątek kryminalny musiałam bardzo długo czekać).  Styl pisania autorki był ciekawy, ale tak jak już wspominałam, zbyt wolno rozkręcała całą akcję.



„Mroczny zaułek” to pozycja dla miłośników „gdybania”. Jako tako, większej sensacji czy też tytułowej mroczności tutaj nie znajdziecie. Sam wątek romantyczny/erotyczny jest jak dla mnie na niskim poziomie i psuje on całość. Sceny współżycia napisane były dość słabo i niestety było one często „upychane” w fabułę, przez co przez większość czasu zastanawiałam się czy aby na pewno w rękach trzymam thriller …



Książka „Mroczny zaułek” wywołała u mnie mieszane uczucia, przez co nie mogę dokładnie sprecyzować tego, czy polecam jej przeczytanie czy też nie. Wybór należy do Was.






Moja ocena: 6/10




Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi Polacy nie gęsi oraz Wydawnictwu Burda Książki.








Ktoś z Was już czytał?
Co sądzicie? Zasługuje na miano bestsellera?




Girl from Stars


2 komentarze:

  1. Nie była zła jednak nie wywarła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Skończyłam miesiąc temu i prawie już zapomniałam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam tytuł i opis zachęca. Ale widzę, że środek nie jest aż tak ciekawy. Nie wiem czy po nią sięgnę..

    OdpowiedzUsuń