środa, 6 listopada 2019

[268] Marie Lu - "Warcross"


~Witajcie kochani!

Nie przedłużając, zapraszam do lektury recenzji świetnej powieści dla młodzieży :)









Autor: Marie Lu
Tytuł: "Warcross"
Ilość stron: 456
Wydawnictwo: Młodzieżówka
Data premiery: 22 maja 2019












Ostatnimi czasy, ciężko o dobrą młodzieżówkę, której fabuła jest oryginalna i wciągająca, bohaterowie niewykreowani według utartych schematów, a ich zachowanie nie jest irytujące czy też sprzeczne z wszelkimi zasadami logiki. Bad boy’e szare myszki, mniejsze bądź większe problemy w szkole, sprzeczki z rodzicami… itd. Brzmi dość znajomo, prawda? 
W opisie „Warcrossa” Marie Lu było jednak to „coś”, co mnie zaintrygowało i zachęciło do jej lektury. Całe szczęście że zaufałam swojej intuicji i sięgnęłam po tą powieść, bo „Warcross” jest naprawdę rewelacyjną młodzieżówką! 

Świat oszalał na punkcie gry o nazwie Warcross, ale tylko jedna dziewczyna-hakerka ma dość odwagi, by zgłębić najmroczniejsze tajemnice gry.
Dla milionów ludzi, którzy codziennie logują się do Warcrossa, nie jest on już tylko grą, lecz stał się sposobem na życie. Emika Chen, nastoletnia hakerka, stale boryka się z kłopotami finansowymi. Pracuje jako łowczyni nagród, namierza i wyłapuje graczy Warcrossa, którzy zaangażowali się w nielegalne zakłady. Licząc na szybki zarobek, Emika, włamuje się do meczu otwarcia Międzynarodowych Mistrzostw Warcrossa. Za sprawą usterki w programie, zostaje przeniesiona do świata gry i błyskawicznie staje się światową sensacją.
Pewna, że wkrótce wyląduje w więzieniu, ku swemu zdziwieniu odkrywa, że kontaktu z nią szuka twórca gry, tajemniczy młody miliarder Hideo Tanaka, który pragnie złożyć jej propozycję nie do odrzucenia… Hideo poszukuje hakera, który w jego imieniu wystąpi jako szpieg w tegorocznych rozgrywkach Warcrossa i zlokalizuje lukę w systemie bezpieczeństwa. Ponieważ sprawa jest pilna, Emika zostaje błyskawicznie przetransportowana do Tokio, gdzie z dnia na dzień staje się gwiazdą i poznaje od środka świat sławy i wielkich pieniędzy, o którym dotychczas mogła tylko marzyć. Wkrótce śledztwo prowadzi ją na trop złowieszczego spisku, który może mieć kolosalne konsekwencje dla całego uniwersum Warcrossa. 

Duży plus za pomysł na fabułę. Jeśli dobrze pamiętam, to pierwszy raz miałam z czymś takim do czynienia. Mimo iż gry komputerowe, wszelkiego rodzaju nowości technologiczne to kompletnie nie moja bajka, to jednak dałam się całkowicie pochłonąć tej historii. Nie mogłam wprost oderwać się od jej lektury (również za sprawą niezwalniającej akcji). Bardzo spodobały mi się opisy poszczególnych rozgrywek. Nie da się ukryć, że autorka wykreowała nową rzeczywistość, która dopracowana jest w każdym szczególe. Dodatkowo historia napisana jest prostym językiem, dzięki czemu zrozumie ją bez problemu każdy – nawet taki „anty-gracz” jak ja. 

Wykreowani przez autorkę bohaterowie (zarówno Ci główni, jak i poboczni) od razu zyskali moją sympatię. W końcu główna bohaterka nie jest przedstawiona jaka ta słabsza, której facet musi spieszyć z pomocą. Jest inteligentna, bystra i zabawna. 

Jak na powieść młodzieżową przystało, mamy również w tej historii do czynienia z wątkiem miłosnym. Tu był pewien zgrzyt, bo z jednej strony, podobało mi się to, że wątek ten nie jest wypchany na siłę na pierwszy plan, bo to nie jest żadne romansidło, ale z drugiej strony ta relacja między głównymi bohaterami wyszła strasznie sztuczna. Zabrakło mi pasji między bohaterami, czegoś, co sprawiłoby, że ta relacja stanie się prawdziwa, rzeczywista. 

Byłam troszkę rozczarowana zakończeniem, bo miałam nadzieję, że „Warcross” jest historią jednotomową. A jak wiadomo, z kontynuacjami różnie bywa. 
Kilku kwestii się domyśliłam, pewnymi rzeczami autorka mnie zaskoczyła. Marie Lu zaserwowała taki finał, że już wiem, że sięgnę po kontynuację tej powieści, by poznać dalsze losy Emiki. 

Duże brawa dla wydawnictwa za świetną szatę graficzną. Idealnie oddaje ona charakter tej powieści. 

Podsumowując, „Warcross” to oryginalna, wciągająca i wybijająca się ponad schematyczne młodzieżówki powieść. Książka ta, liczy sobie ponad czterysta pięćdziesiąt stron, a czyta się ją w błyskawicznym tempie i ciężko choć na chwilę się od niej oderwać. 
Polecam! 




Moja ocena: 8/10 






Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Młodzieżówka.







Ktoś z Was czytał? Co o niej sądzicie? :)






Girl from Stars


5 komentarzy:

  1. Jeszcze jej nie czytałam, ale bardzo mnie ciekawi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji jej czytać, ale dużo dobrego o niej słyszałam.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ta książka nie była aż tak dobra. Bohaterowie mnie nie porwali, a styl autorki również nie zaliczał się do najlepszych. Aczkolwiek fabuła jest na tyle ciekawa, że bardzo chętnie sięgnę po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń