poniedziałek, 16 marca 2026

[687] Jennifer Hartmann - "Lotos"

 

~Witajcie kochani!

Znacie powieści Jennifer Hartmann? ♥









Autor: Jennifer Hartmann
Tytuł: "Lotos"
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Papierowe Serca
Data premiery: 2 lipca 2025








Dwadzieścia dwa lata. Właśnie wtedy siedmioletni Oliver Lynch zniknął bez śladu. Ludzie uznali go za martwego – ale nie Sydney Oville. Dla niej był wszystkim: przyjacielem, bratnią duszą, utraconą częścią serca.

Aż nagle... powraca.

Tylko że to nie ten sam chłopiec. To mężczyzna wychowany w piwnicy, karmiony kłamstwami, odcięty od świata, który dawno o nim zapomniał. Wierzył, że na powierzchni przetrwali nieliczni – że apokalipsa pochłonęła ludzkość. Jego jedynym ratunkiem była wyobraźnia i komiksy, które tworzył w ukryciu. Sydney chce pomóc mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości... Ale czy można odbudować relację, która została brutalnie przerwana dekady wcześniej? Czy można odnowić więź z kimś, kto ledwo pamięta, czym jest wolność?

***

Jest to kolejna książka autorki, poruszająca temat porwania i radzenia sobie z traumą. W mojej opinii jest zdecydowanie mniej brutalna od powieści „Ocalałe serca”, którą miałam okazję poznać w ubiegłym roku, nie mniej jednak nadal jest to historia TRUDNA (choć spodziewałam się po niej większej głębi).

Wątek porwania został bardzo dobrze poprowadzony, a to co wydarzyło się w zakończeniu, stanowiło idealną i spójną klamrę, względem całej historii. Trochę słabiej wypadł wątek odnalezienia siebie w społeczeństwie po 22 latach życia w podziemiach. Jak dla mnie nie został on wystarczająco rozbudowany. Dostajemy tak naprawdę zaledwie ochłapy informacji, by skupić się na sferze seksualnej. Kompletnie nie rozumiem dlaczego autorka postanowiła (zwłaszcza w końcowej części książki) aż tak wyolbrzymić ten wątek.

Bohaterowie pozostawiają wiele do życzenia. Sydney nie wywołała we mnie jakiś głębszych uczuć. Zaskakujące było dla mnie to, że Oliver szybciej doszedł do siebie po tym porwaniu, niż Sydney. Zaburzyło to według mnie pewną równowagę i wypadło trochę mało wiarygodnie.

Na plus oceniam znaczenie tytułowego lotosu i wątek z szopem praczem (choć wiem, że był on mało realny).

Książki Jennifer Hartmann są specyficzne. Jednak moje odczucia po przeczytaniu „Lotosu” są podobne jak w przypadku „Ocalałych serc” – super pomysł na fabułę, ale nie do końca wykorzystany potencjał.






Moja ocena: 7/10




Czytaliście? A może macie w planach? ♥




Girl from Stars

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz