sobota, 29 kwietnia 2017

Kathryn Evans - "Eva, Teva i więcej Tev"



~Witajcie kochani!

W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany przez nas wszystkich długi weekend majowy  :D W moim wypadku trwa on cały tydzień :3 Tyyyyle czasu na czytanie :D Książek nie brakuje, więc nie będę się nudzić :D

Dziś zapraszam Was na recenzję pewnej młodzieżówki ... :)






Autor: Kathryn Evans
Tytuł: "Eva, Teva i więcej Tev"
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: YA!
Data premiery: 15 lutego 2017








Po książkę „Eva, Teva i więcej Tev” sięgnęłam głównie za sprawą intrygującego opisu z tyłu okładki. Pomysł wydawał mi się bardzo oryginalny i ciekawy, dlatego też nie wahałam się zbyt długo i rozpoczęłam lekturę…



Teva to typowa nastolatka – chodzi do szkoły, dobrze się uczy, ma chłopaka i mnóstwo przyjaciół. Ma tylko jedną dziwną cechę – nie lubi zapraszać znajomych do domu. Właściwie to ma więcej dziwnych cech. Raz w roku rozdziela się na dwie osoby…
Każda poprzednia wersja Tevy zostaje na zawsze uwięziona, nie tylko w swoim wieku, ale też w domu, z którego tęsknie obserwuje toczące się wokół życie. Kilkanaście innych Tev nie może kontaktować się ze swoimi kolegami ani wyjść na zewnątrz. Ze smutkiem porzucają dotychczasowe życie.
Wszystko toczy się normalnym trybem, dopóki jedna z Tev nie zbuntuje się i nie złamie zakazu. A najnowsza Teva także ma swój plan. Nie chce dopuścić do ponownego podziału. To oznacza tylko jedno: walkę z samą sobą.



Tak jak już wspominałam, pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Początek wydawał się obiecujący, jednak potem coś nie do końca wyszło. Nie wszystko było tutaj dokładnie dopracowane. Mniej więcej w połowie książki zaczęłam się nudzić i tylko czekałam aż autorka w końcu rozwinie akcję. Niestety nie doczekałam się. Samo zakończenie też mnie nie usatysfakcjonowało. Zabrakło w nim pewnego rodzaju „powera”, który sprawiłby, że ta książka zostałaby na dłużej w mej pamięci.



Początkowe rozwinięcie akcji i pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Potem jednak autorka zaczęła iść w całkiem innym kierunku niż się spodziewałam. Byłam mocno zirytowana jakąś ¼ historii, gdy główna bohaterka ubzdurała sobie że jej choroba/przypadłość ma podłoże psychiczne. Może i nie byłoby to takie złe, gdyby nie to, że autorka po prostu nie umiała mnie „nabrać” na taką wersję zdarzeń.



Dziwne jak dla mnie było też to, że mimo tego, że oprócz tej aktualnej Tev, która jest narratorem opowieści, było także piętnaście jej kopii, które jednak zostały zepchnięte na drugi plan. Chociaż nie. One w zasadzie w ogóle nie były w planie. Autorka coś nie coś o nich wspomniała na początku i na końcu opowieści.



Jeśli chodzi o sam styl pisania autorki, to jest on bardzo dobry. Mimo licznych opisów emocjonalnych i małej liczby dialogów, które uwielbiam, książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Autorka pisze lekko i ciekawie.



Należy tutaj wspomnieć, że książka „Eva, Teva i więcej Tev” jest literackim debiutem pani Kathryn Evans. Mimo tego, że pozycja ta nie zachwyciła mnie w jakiś szczególny sposób, to jednak uważam, że jak na debiut, autorka bardzo dobrze się zaprezentowała.



Książka bardziej przekona do siebie młodsze grono czytelnicze. Dla mnie było tu zbyt wiele niedociągnięć i mnóstwo niewykorzystanych wątków. Nie oznacza to jednak, że skreślam panią Evans. Wręcz przeciwnie. Jeśli na rynku wydawniczym ukaże się jej kolejna powieść, zapewne po nią sięgnę, by sprawdzić czy zrobiła ona jakieś postępy. Nie odradzam Wam sięgnięcia po tą pozycję, ale nie oczekujcie zbyt wiele.






Moja ocena: 6/10





Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu YA! 



Ktoś z Was czytał?
Co sądzicie?



Girl from Stars



















5 komentarzy:

  1. Książka wydaje się być naprawdę miłą lekturą! Ja aktualnie czytam Elonora&Park i również serdecznie Ci ją polecam :)
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że książka będzie wydana, ale jakoś ciągle brakuje mi jej recenzji w internecie :) Widzę, że ma swoje niedociągnięcia, ale mimo wszystko jest oceniona całkiem przyzwoicie - dlatego też dam jej szansę i skuszę się na lekturę.

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z lekka mnie zaskoczyłaś, bo jak dotąd widywałam jedynie pozytywne recenzje tej książki, no ale cóż... zawsze musi być ten pierwszy raz. Może autorka przy swoim kolejnym tworze rozwinie skrzydła i poprawi niedociągnięcia, które pojawiły się w tej książce, będzie się uczyła ze swoich błędów. Zobaczymy :)
    Pozdrawiam, Paulina z Książkowego Zakątka

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam o niej różne opinie. Wiem, że to raczej nie jest idealna książka, ale sam motyw tego rozdzielania się na więcej bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i wydaje mi się, że nasze opinie i odczucia po lekturze są bardzo zbliżone. :)

    OdpowiedzUsuń