wtorek, 8 sierpnia 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Layla Wheldon - "Dance. Sing. Love. Miłosny układ"



~Witajcie kochani!

Bez zbędnych przedłużeń, zapraszam na moje "zrzędzonko" :D






Autor: Layla Wheldon
Tytuł: "Dance. Sing. Love. Miłosny układ"
Ilość stron: 528
Wydawnictwo: Editiored
Data premiery: 17 sierpnia 2017







Po przeczytaniu „Dance. Sing. Love. Miłosny układ” pierwsze co zrobiłam, to przeczytałam wiele opinii innych czytelników tej książki, by dowiedzieć się czy są oni równie mocno rozczarowani tą pozycją jak ja. Spotkało mnie duże zaskoczenie, gdyż większość opinii była pozytywna. Co więc sprawiło, że odebrałam tą historię aż tak bardzo negatywnie?



Numer 1 na wattpad.com w kategorii Romans — ponad 2 miliony odsłon!
Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?
Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów.




Na samym początku muszę Was ostrzec: nie dajcie się zwieść tytułowi. Jeśli macie ochotę na książkę z motywem tańca czy też muzyki to zainwestujcie swój czas i pieniądze w jakąś inną pozycję. Naprawdę.
Osobiście dla mnie sam tytuł już jest dużym błędem i ogromną podpuchą dla czytelnika. Jak dla mnie mogło by się obyć bez słów „dance” i „sing”. Samo „Love. Miłosny układ” oddałoby charakter tej książki w zupełności. Nie zrozumcie mnie jednak źle. Coś tam o tym tańcu było.  Początkowe sto stron zapowiadało się naprawdę świetnie. Ciekawe opisy kroków tanecznych i towarzyszących przy tym emocji sprawiało, że pochłonęłam tą część naprawdę szybko. A potem zaczęła się męczarnia.




Miało być roczne tournée po Europie. Miał być taniec. Miała być muzyka. I była – przez pierwsze trzy rozdziały. Potem była już tylko drama, drama i jeszcze raz drama.



Całą tą książkę opisałabym jako jeden wielki dramat. W głównej mierze to zasługa kompletnie nieprzemyślanej fabuły. Męczyłam tą książkę chyba cały tydzień i dzięki Bogu jakoś ją skończyłam. Nie raz strasznie mnie nosiło, by poprosić moją siostrę (która czytała tą historię wcześniej) żeby opowiedziała mi jak  cała ta historia się kończy. Ale się nie dałam. Głównie przez wzgląd na to, iż miałam nadzieję, że jednak autorka mnie jakoś pozytywnie zaskoczy. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło.



To co najbardziej mnie irytowało, to mnóstwo absurdów i sprzeczności jakie występują w tej książce. Żebyście zrozumieli o co mi dokładnie chodzi, przytoczę kilka przykładów:

1) Dziewczyna jest w domniemanym związku z facetem. Domniemanym, ponieważ ani ona nie kocha jego, ani on jej. Jednak gdy przyłapuje go na zdradzie jej świat się wali.
2) Dziewczyna nie może znieść myśli że jej facet spotykał się i sypiał z innymi dziewczynami. To sprawia jej ogromny ból. Potem mu oznajmia że ma ochotę na trójkąt. (?!!)



Ale to nie wszystko. Na deser mamy niezwykle dziwną parę bohaterów: Livię, która wszystko przeżywała tak, jakby codziennie miała okres, a jej hormony nigdy nie dawały jej spokoju. Poza tym, jak dla mnie była to zwykła pijaczka. W końcu  kto normalny, w samotności, potrafi wypić butelkę whisky w ciągu każdego dnia? 
Wisienką na torcie jest James, chłopak niezrównoważony emocjonalnie, który sam nie wie czego chce. Początkowo bad boy, który potem zmienia się w zwykłego pantoflarza.




Styl pisania autorki jest bardzo dobry. W ciekawy i przyjemny do czytania sposób umie oddać emocje jakie towarzyszą bohaterom. Szkoda , że fabuła jak dla mnie okazała się klapą. Według mnie ta historia jest zbyt przeciągana. Cały czas wałkowany jest jeden i ten sam temat, co jest potwornie nużące.



Podsumowując, „Dance. Sing. Love. Miłosny układ” jak dla mnie ma mnóstwo niedociągnięć, których do chwili obecnej nie mogę przeboleć. Osobiście dla mnie książka ta okazała się lekkim rozczarowaniem, nie mniej jednak nie będę jej Wam odradzać. Tak jak już wspominałam, historia ta zyskała dużą aprobatę wśród czytelników. Może po prostu nie udało mi się odkryć ukrytego fenomenu tej pozycji?





Moja ocena: 5/10




Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editiored.






Premiera już 17 sierpnia 2017!




Przypominam o trwających KONKURSACH :)





Ktoś z Was już czytał?
Co sądzicie o tej pozycji? Jesteście zwolennikami czy przeciwnikami tej książki?





Girl from Stars

11 komentarzy:

  1. Z tego co piszesz wnioskuję, że mi również nie przypadłaby mi do gustu.
    Pozdrawiam1

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tak nisko oceniłaś. :((

    U mnie książka czeka na swoją kolej.


    Pozdrawiam ♥♥
    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i mimo wszystko podobała mi się, chociaż nie była nieskazitelna i bez minusów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą w 100 %, że troszkę za mało było w niej tańca. Po pierwszej części byłam zachwycona, potem już trochę mniej. Po prostu mi go brakowało. Myślę jednak, że mnie bardziej się spodobała, bo ja po prostu lubię czytać o miłości i dramatach 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka to fikcja, bo każda myśli że bad boya zmieni w pantoflarza. Jak jest w rzeczywistości to każdy wie :D Ogólnie tematyka też nie jest jakaś wybitna. Skoro ta "powieść" to numer jeden na wattpadzie, to czytelnicy tam muszą mieć strasznie niskie oczekiwania względem autorów.

    Pozdrawiam
    mowmikate

    OdpowiedzUsuń
  6. To pierwsza negatywna opinia, którą czytam ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie się dosyć podobała. Leciutka książeczka na wakacje, od której nie należy za wiele oczekiwać, bo można się nieźle wkopać - jak stało się to w Twoim przypadku. A przecież masa irytacji nikomu nie jest do szczęścia potrzebna. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że Ci się nie spodobała. Ja niedługo będę ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno ją przeczytam, bo szukam właśnie takiej odskoczni od tego co aktualnie czytam :)

    Pozdrawiam,
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka zapowiada się ciekawie, ale ostatnio często trafiam na niezbyt pozytywne opinie. Może kiedyś spróbuję, na razie jednak nie zamierzam sięgnąć ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wieloma kwestiami zgadzam się w tej recenzji.
    Więcej na moim blogu, wczoraj wstawiłam recenzję
    pozdrawiam,
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń