~Witajcie kochani!
Znacie powieści Marceliny Bobeł? ♥
***
Czytałam tę powieść w formie ebooka, ale widziałam na wielu zdjęciach i relacjach, jak pięknie została wydana ta historia. Jedyna w swoim rodzaju – to trzeba przyznać. Dodatkowo została opowiedziana za pomocą 24 rozdziałów, a więc można ją traktować jako kalendarz adwentowy. Do tego dołóżcie sobie dobrze poprowadzone działania marketingowe i świąteczny bestseller mamy jak znalazł, prawda? No nie do końca…
W moim odczuciu jest to powieść bardziej zimowa niż świąteczna, a cała oprawa historii sugeruje coś innego. Ale nie czepiajmy się szczegółów - przejdźmy do bohaterów.
Ona – zwariowana, momentami trochę nawet szalona, mająca hopla na punkcie świąt i dwuznacznych świątecznych swetrów. On – gburowaty, stonowany i poważny. W końcu ma 30 lat. Tego typu zderzenia charakterów często wychodzą dość zabawnie, jednak w tym przypadku wyszło mega infantylnie. Gwoździem do trumny było zachowanie Westona w ostatnich rozdziałach, które było tak absurdalne, że aż ciężko było mi uwierzyć w to, co czytam. Do tego ich relacja zmienia się dość dynamicznie. Od wzajemnej niechęci do pożądania dzieli ich cienka nić. Moment zakochania gdzieś umknął po drodze.
Fabuła jest nie do końca przemyślana i dopracowana. Z pewnością zabrakło mi rozwinięcia wątku przyjaźni z Blair. Ogólnie wątek rodziny Prescotów, z którymi Ginger ma rzekomo tak wspaniały kontakt i jest dla niej jak druga rodzina, został potraktowany po macoszemu. Wielka szkoda.
Czuję się lekko rozczarowana. Jest to jedna ze słabszych powieści świąteczno-zimowych, jakie ostatnio czytałam.
Moja ocena: 5/10
Czytaliście? A może macie w planach? ♥
Girl from Stars


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz