poniedziałek, 23 lutego 2026

[681] Whitney G. - "Udawaj, że mnie kochasz"

 

~Witajcie kochani!

Z jaką książką rozpoczęliście ostatni tydzień lutego? ♥







Autor: Whitney G.
Tytuł: "Udawaj, że mnie kochasz"
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Papierowe Serca
Data premiery: 28 stycznia 2026







Tatiana zna smak zwycięstwa na lodzie – i gorycz porażki poza nim. Utalentowana łyżwiarka figurowa, która straciła kontrolę nad własnym życiem, musi stawić czoła problemom finansowym, brakowi wsparcia rodziny i złamanym marzeniom. Ostatnie, czego potrzebuje, to arogancki zawodnik MMA o fatalnej reputacji. Zwłaszcza jeśli tym mężczyzną jest brat jej największej rywalki…


Travis ma wszystko, o czym marzą inni – sławę, pieniądze i rzesze fanek.
Ale za maską pewności siebie kryje się mężczyzna zmęczony walką: o rodzinę, spokój i przyszłość. Gdy jego kariera zaczyna się chwiać, wpada na ryzykowny pomysł – fałszywe zaręczyny z kobietą, której nigdy nie powinien nawet pocałować.
Dziewięćdziesiąt dni ich związku miało być tylko układem…

***

„Udawaj, że mnie kochasz” to idealny przykład tego, że czasem nie wystarczy sam pomysł na fabułę. Bo choćby był on niewiadomo jak dobry, to przy kiepskim wykonaniu, całość i tak się nie wybroni.

Co autorce nie wyszło? Zacznę może od bohaterów, których kompletnie nie polubiłam. Tatiana irytowała mnie swoim zachowaniem i podejmowanymi decyzjami. Uważam, że powody ich rozstania były zbyt wyolbrzymione. Travis z kolei miał być tym złym mięśniakiem o złotym sercu. Suma summarum wyszedł tylko kawał chama, który wszystko wie najlepiej.

Wszystkie relacje jakie łączyły bohaterów, zarówno miłość między Tatianą i Travisem, jak i przyjaźń między Tatianą i Penelope były mocno naciągane i kompletnie mnie do siebie nie przekonały.

Motyw MMA i łyżwiarstwa figurowego to zaledwie delikatne tło całej historii. Motywy związane z profesjami głównych bohaterów zostały bardzo słabo poprowadzone. Podobnie jak sceny zbliżeń między nimi. One to już w ogóle były totalnie od czapy i budziły we mnie zniesmaczenie.

Mnóstwo w tej historii przeskoków czasowych, które kompletnie wybijały mnie z rytmu i wywoływały uczucie zagubienia. Fabuła jakoś nie potrafiła mnie porwać. Zabrakło mi w niej jakiegoś humoru (choć pewnie specjalistka od PR, która mnie denerwowała, miała być chyba tym aspektem humorystycznym).

Cóż mogę więcej dodać? Jak na Whitney G. to jedna z najsłabszych jej powieści.







Moja ocena: 5/10







Znacie inne powieści autorki? ♥







Girl from Stars

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz